sobota, 1 lutego 2014

Rozdział trzeci


Wyszedł przez furtkę ze swojej posesji i znalazł się na ulicy. Odetchnął świeżym powietrzem, które tak uwielbiał. Jego nogi od razu poniosły go w kierunku toru motocrossowego, gdzie obiecał spotkać się ze swoją przyjaciółką. A on obietnicy zawsze dotrzymywał, tak było i tym razem.
Po kilkunastu minutach spaceru dotarł na miejsce. Już z daleka słyszał warkot motorów. Tolerował je tylko dla Camili. W końcu nie mógł zabronić jej rozwijać swojej pasji. On również taką miał, ale przecież motory, a taniec, to zupełnie co innego. Jednak to nie jemu było wybierać hobby swojej przyjaciółki. Wiedział, że było to całym jej życiem. Przecież gdyby nie to, dziewczyna nie wytrzymałaby ze swoją rodziną, która wywierała na niej presję. Nie akceptowali jej wyboru, zawsze była tą gorszą. Według nich żadna porządna kobieta nie powinna w ogóle przebywać w takim miejscu. Ale Camila była wyjątkowa. Od zawsze to wiedział. Nigdy nie poznał osoby do niej podobnej. Była jedyna w swoim rodzaju, i to w niej uwielbiał. W końcu, jak można nie lubić takiej dziewczyny jak ona?
Wszedł na teren toru motocrossowego. Od razu podszedł do barierek z zamiarem wypatrzenia swojej przyjaciółki. Widział kilka motorów jeżdżących po trasie, ale nie mógł zauważyć pojazdu należącego do Camili. Wytężył wzrok…
Jest. Jego oczy zauważyły granatowo – szary motor, a na nim osobą ubraną w czarny kombinezon. Miała ona na głowie kask tego samego koloru. Uśmiechnął się. Na jej widok zawsze się uśmiechał.
Przejechała kilka metrów od niego. Zauważyła go. Jej głowa odwróciła się ku niemu. Mimo, że nie mógł zauważyć jej twarzy to wiedział, że go dostrzegła. Kiedy była po drugiej stronie pomachał do niej. Przyśpieszyła, co oznaczało, że rzeczywiście go widzi. Po chwili jej motor zjechał na pobocze. Zdjęła kask i powiesiła go na kierownicy pojazdu. W pewnym momencie usłyszał czyjś krzyk.
- Jeszcze raz zobaczę, że jeździsz z rozpuszczonymi włosami, to wywalę cię z mojej grupy!
To był jej trener – Nicolas. Maxi znał go, zawsze był bezwzględny. W jego drużynie panował rygor, nigdy nikogo nie oszczędzał. Nie liczył się z tym, że Camila jest jedyną dziewczyną w zespole. Ale Maximiliano wiedział, że jej to odpowiadało. Nigdy nie chciała być wyróżniana.
Odpowiedziała coś gestykulując rękami. Za moment odwróciła się w jego stronę, a po kilku minutach była już przy nim.
- Chcesz zobaczyć czego się dzisiaj nauczyłam? – spytała z entuzjazmem, bez żadnego słowa przywitania. – Ćwiczyłam to od kilku miesięcy, a dzisiaj w końcu mi się udało.
- Jasne, pokaż.
Uśmiechnął się do niej szeroko, co ona odwzajemniła. Już miała odejść, kiedy on odezwał się.
- Chcesz, żeby serio wywalił cię z grupy? – spytał.
Spojrzała na niego, w pierwszym momencie nie wiedząc o co chodzi. Po chwili jednak zorientowała się.
- A tak… - Podrapała się po głowie. – Już idę…
Ruszyła w kierunku szatni, jednak Maxi przechylił się przez barierki i chwycił ją za rękę.
- Zapomniałaś? Mam milion twoich gumek w kieszeniach.
Wyjął z bluzy czarną gumkę do włosów i podał ją dziewczynie. Ona uśmiechnęła się i wzięła ją od niego, po czym szybkim ruchem związała gęste, rude włosy.
Znając życie, kiedy będzie schodziła z toru odda mu ją z powrotem. Zawsze tak robiła. To dlatego Maxi miał przy sobie niezliczoną ilość tych małych przedmiocików należących do jego przyjaciółki. Wiedział, że Camila jest zapominalska, dlatego nigdy tak po prostu nie wyjął ich z kieszeni i nie zostawił w domu. Prędzej czy później i tak znalazłaby się potrzeba, w której będzie musiał pomóc swojej przyjaciółce.
Dziewczyna odwróciła się i pobiegła szybko do swojej maszyny. Założyła kask na głowę i wyprowadziła motor na linię startową. Wsiadła na niego, odpaliła go, a po chwili wyjechała na tor.
Patrzył na nią z uwagą. Widział, ile szczęścia jej to daje. Adrenalina to było dla niej coś ważnego. Zdawał sobie sprawę, że gdyby ktoś zabrał jej motocross, już nie byłaby tą samą Camilą. I mimo wielkiej niechęci do jej zamiłowania, nigdy nie pozwoliłby nikomu zrobić czegoś takiego. Nikt nie mógł skrzywdzić jego przyjaciółki.
Jeździła z zawodową prędkością, wymijając kolejno wszystkich znajomych motorzystów. Choć była tylko kobietą, to była jedną z najlepszych w swojej grupie. Nie oszczędzała się. Maxi wiele razy prosił ją, aby zrezygnowała z treningu, na przykład podczas bezlitosnej ulewy, ale ona nigdy nie wymiękła. Jeśli zaplanowała sobie coś związanego z motorami, to bezwzględnie to wykonywała. Była uparta. Można tak powiedzieć.
Przyśpieszyła. Chłopakowi od razu zaczęło szybciej bić serce. Nie lubił momentów, w których jej prędkość była tak szybka. Bał się, że kiedyś straci panowanie nad motorem i ulegnie wypadkowi. Wiedział jednak, że po prawie dziesięcioletniej jeździe, jest to mało prawdopodobne. Camila miała wprawę. W końcu z motocrossem miała do czynienia od trzynastego roku życia.
Wjechała na fragment toru, w na którym była tylko ona jedna. Wokół niej było pusto. Miała pole do popisu. Wiedział, że lubiła mieć wolną przestrzeń. Tylko wtedy czuła się w pełni swobodna.
Rozpędziła się. Chłopak zauważył czarną rampę stojącą kilkanaście metrów przed nią. Chciała wyskoczyć? Przecież to była dla niej pestka, opanowała to w wieku czternastu lat. Jednak Maxi nie wiedział, że tym razem jej trik będzie dużo bardziej niebezpieczny. I trudny.
Zbliżała się do rampy. Była już blisko. W ułamku sekundy wjechała na nią, a po chwili jej motor wisiał już wysoko nad ziemią. Niespodziewanie dziewczyna poruszyła kierownicą. Przednie koło pojazdu skierowało się ku górze.
Chłopak zamarł.
Camila jednak wiedziała co robi. Ćwiczyła to. Ponownie skręciła kierownicą i obróciła się zwinnie tak, że motor ustawiony był równolegle do ziemi. Po momencie spadł na dół i wylądował miękko na torze, wyruszając w dalszą drogę.
Maxi odetchnął z ulgą. A jednak nic się jej nie stało. Nie mógł uwierzyć, że jego przyjaciółka potrafi zrobić coś takiego. Naprawdę miała talent. Wiedział to od zawsze, ten dzień jednak utwierdził go w tym przekonaniu.
Patrzył, jak zjeżdża na pobocze i schodzi z motoru. Ruszyła w jego stronę, jednocześnie ściągając z głowy kask.
- I jak? – Podbiegła do barierek i stanęła przed nim. – Podobało ci się?
Uśmiechnął się.
- Było świetnie.
Z jej twarzy znikł ten entuzjazm z jakim się tu pojawiła. Pojawiło się za to rozczarowanie.
- Gdyby naprawdę ci się podobało, to powiedziałbyś coś więcej.
Chłopak spojrzał w jej oczy.
- Bardzo mi się podobało – zaprzeczył. – Po prostu myślałem, że dostanę zawału, kiedy obracałaś się na motorze w powietrzu. Tylko tyle. Ale to było naprawdę niezwykłe. Jesteś niesamowicie utalentowana.
Po tych słowach na jej twarzy znów wykwitł uśmiech.
- Naprawdę?
- Oczywiście. – Pokiwał głową. – Ja nigdy w życiu bym czegoś takiego nie zrobił.
- Maxi… - zaczęła. – Proszę cię, nie porównuj nas. Ja jeżdżę trenuje już dziesięć lat, a ty tylko kilka razy siedziałeś na motorze.
- Dobra, nieważne. – Machnął ręką. – Jeździsz jeszcze, czy możemy już iść?
- Chciałabym zrobić jeszcze kilka okrążeń, jeśli nie masz nic przeciwko – zaproponowała.
Kolejne kilka minut spędził na podziwianiu wyczynów swojej najlepszej przyjaciółki. Tak naprawdę, to uwielbiał to robić. Wiedział, że wtedy jest szczęśliwa. A jej szczęście było dla niego najważniejsze.

Przekroczył próg budynku i znalazł się w środku. Na ramieniu zawieszony miał pokrowiec z gitarą. Rzadko kiedy rozstawał się z tym instrumentem, wolał mieć go zawsze przy sobie. Grał na nim od dziecka, był z nim zżyty. Zawsze poprawiał mu humor.
- Proszę pana! – Usłyszał wołanie.
Odwrócił się w stronę, skąd ono dochodziło i dostrzegł chłopca biegnącego w jego stronę.
- O co chodzi, Matthew? – spytał uśmiechając się.
On zatrzymał się i odgarnął włosy opadające mu na czoło.
- Bo… - zaczął. – Proszę pana, bo ja zapomniałem dzisiaj wziąć gitary.
Mężczyzna zmarszczył czoło.
- Jak to zapomniałeś?
- No… - Chłopczyk podrapał się po głowie. – Śpieszyliśmy się rano z mamą, bo zaspaliśmy… I tak jakoś o tym nie pomyślałem…
Spojrzał uważnie na chłopca, po czym zaśmiał się.
- Dobrze – Skinął głową. – Dzisiaj pouczysz się na gitarze szkolnej. Tylko żeby było mi to ostatni raz, tak?
- Tak. – Pokiwał entuzjastycznie głową. – Obiecuję, proszę pana.
Mężczyzna uśmiechnął się.
- Biegnij pod klasę, zostało kilka minut do dzwonka. Za chwilę przyjdę i otworzę wam salę.
Chłopiec odwrócił się i szybkim krokiem udał się wzdłuż korytarza.
On skierował się w stronę pokoju nauczycielskiego. Otworzył drzwi i wszedł do pomieszczenia. W środku było pusto. Usiadł wygodnie na obrotowym krześle, chcąc wykorzystać te kilkanaście minut przed rozpoczęciem zajęć. Wyjął gitarę z futerału i zaczął pociągać pojedyncze struny, wygrywając melodię, którą tak dobrze znał.
Myślał. Myślał o sobie. Lubił to robić.
Był szczęśliwy. Miał dwadzieścia sześć lat, wymarzoną posadę nauczyciela gry na gitarze, własny dom. Ale nie miał rodziny, nie miał partnerki, ani dobrych przyjaciół. Miał do nich pecha. Każdy, kogo spotkał, obrabiał go za plecami. O rodzinie wolał mnie wspominać. Rodzice wyrzekli się go, bo kochał muzykę. Według nich, jest ona czymś złym. A dlaczego?
Miał kiedyś siostrę. Starszą kilka lat, ale już znaną na całym kontynencie. Śpiewała, tańczyła, grała na wielu instrumentach. Wiele razy bywała gościem specjalnym na różnego rodzaju imprezach, aż w końcu sama zaczęła jeździć po świecie w trasy koncertowe. Muzyka była jej życiem. To uczucie zaszczepiła również w swoim młodszym bracie.
To miał być zwykły koncert. Jeden z wielu, jakie dawała. Wszystko było już gotowe – oświetlenie, muzyka, instrumenty. Wyszła na scenę. Zaczęła śpiewać piosenkę, którą napisała będąc jeszcze dzieckiem. Tam była sobą, nie musiała nikogo udawać.
Wszystko zawaliło się w jednej chwili.
Za jej plecami wybuchł pożar. Słychać było głośny odgłos, a później wrzaski ludzi. Odwróciła się zszokowana za siebie. Wszystko stało w płomieniach.
Została otoczona przed ognisty krąg. Nie miała jak zejść na dół. Nie miała szans. Po kilku, może kilkunastu a nawet kilkudziesięciu minutach poczuła na swoim ciele niewyobrażalny ból. Nigdy nie czuła czegoś takiego.
Nie wiedziała co się dzieje. Straciła przytomność. Już nigdy nie otworzyła swoich brązowych oczu. Nigdy już nie zaśmiała się, nie zapłakała, nie odezwała się.
Odeszła. Tak po prostu. Bez żadnego słowa pożegnania.
Dużo czasu zajęło mu pogodzenie się z jej stratą. Cierpiał, cierpiał i to bardzo. Uczył się żyć bez jej obecności, bez jej cudownego głosu, który tak uwielbiał. Mimo kłótni, które często się między nimi zdarzały, kochał ją nad życie. Byli przecież rodzeństwem.
Jednak mimo wszystko on nie mógł porzucić muzyki. Nie potrafił tego zrobić, to było dla niego zbyt trudne. Ona była dla niego ważna, można powiedzieć, że najważniejsza. Ale jego rodzice byli innego zdania. Kazali mu zaprzestać gry na gitarze, śpiewu… Nie posłuchał ich.
I w tym momencie stracił kolejne ważne dla niego osoby.
Wiedział, że zrobił dobrze. Nie miał wyrzutów sumienia. Oni sami tego chcieli. Wyrzucili go za drzwi, jak tylko skończył osiemnaście lat. Nie zadzwonili, nie napisali, nie dali żadnego znaku, że jeszcze o nim pamiętają. Nic.
Nie złamał się jednak. Był silnym chłopakiem, który nie przejmuje się takimi rzeczami. Ze swoim uporem szukał dla siebie odpowiedniej pracy, w której mógłby się wykazać. Znalazł ją.
Szkoła muzyczna zatrudniła go na stanowisku nauczyciela gry na gitarze. Kochał swoją pracę. Nie była ona dla niego obowiązkiem, ale przyjemnością. Rano wstając z łóżka nie myślał, że znów będzie musiał spędzić cały dzień z wrzeszczącymi dzieciakami, ale że będzie mógł nauczyć tych młodych ludzi czegoś nowego, sprawić, że jeszcze bardziej pokochają muzykę. To miejsce było jego drugim domem. Tutaj był szczęśliwy. Uczniowie i reszta nauczycieli byli dla niego jak rodzina, której już praktycznie nie miał.
Nie mógłby stąd odejść. To był sens jego życia


  
        No i jest rozdział trzeci. Przepraszam, przepraszam, przepraszam, że tylko dwa wątki, ale jakoś tak wyszło.
        Macie dziewczynę z motocrossu - Camilę. No, jest też Maxi jako przyjaciel. I drugi wątek jakiegoś chłopaka, mężczyzny, nie wiem. Jak ktoś chce, to w bohaterach może się zorientować kto nim jest :D
        Aha. Wcześniej było coś w stylu 'Część pierwsza: Rozdział drugi' ale doszłam do wniosku, że to bez sensu. A dlaczego? Bo wiedziałabym mniej więcej kiedy ma się kończyć pierwsza część, ale nie miałabym pojęcia jak długa miałaby być kolejna. No, bywa.
       Zapomniałam o czymś? A taaaak. Dziękuję za trzydziestu obserwatorów, nie spodziewałam się tego tak szybko, po tak krótkim czasie.  Muchas gracias <3333
       Dziękuję, że jesteście, że czytacie, ale mam małą prośbę - jeśli czytacie, to komentujcie. Im więcej komentarzy, tym mam większą chęć do pisania. Dla was to tylko kilka minut, a dla mnie to bardzo duży power xD
       Rozdział czwarty? Nie wiem, ale niedługo. Pewnie w przyszłym tygodniu.
       A teraz lecę dodać parta na moim drugim blogu, na którego też serdecznie zapraszam!
      KOCHAM WAS <3333

34 komentarze:

  1. Olu!
    Co ja mam ci teraz napisać? Zupełnie zabrakło mi słów po przeczytaniu tego rozdziału. Miałam skupiać się na pisaniu własnej historii, ale gdy zauważyłam, że opublikowałaś coś nowego, od razu rzuciłam wszystko, aby się tutaj pojawić, naprawdę.
    Moim zdaniem najpiękniejszym wątkiem w twoim opowiadaniu jest przyjaźń Camilii i Maxi' ego. Oni są naprawdę wspaniałymi osobami, ale nie widzę ich jako pary. Ty pewnie też nie, hę?
    Twój styl pisania jest wspaniały, niczego bym w nim nie zmieniła. Dialogi idealnie współgrają z opisami, co dodaje tej historii uroczego klimatu.
    Kocham cię, wiesz? ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, Camila i Maxi to tylko przyjaciele, w życiu bym ich nie zeswatała :D
      Ja też cię kocham, gracias za komentarz <3

      Usuń
  2. A jednak dziewczyną z motocrossu jest Camila :)
    Maxi jak się boi o Cami tylko nie waż się ich zeswatać
    Niech zgadnę tym kolesiem jest Marco :D
    Rozdział boski :)
    Jak ty to robisz , że tak pięknie piszesz??
    Czekam na next z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu bym ich nie zeswatała xD To tylko przyjaciele xD
      Aaa może Marco, może :D
      Gracias za komentarz <3

      Usuń
  3. Cudziak <33333
    Świetny rozdział, Camila i Maxi tak sweet ^^
    Ślicznie wszystko opisujesz, zarówno wydarzenia jak i uczucia towarzyszące bohaterom *·*
    Piękniaście jest ^^
    Czekam na next ;****

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały ♥
    Jak przeczytałam wyżej, Camila i Maxi to tylko przyjaciele. Mam nadzieję, bo jak nie, to będzie źle.
    Masz taki wspaniały styl pisma, że aż nie wiem, co napisać. Ty masz po prostu na duży talent... Proszę, oddaj mi połowę ♥
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥- serduszka- ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    Ten z gitarą to Marco? Chłopak z gitarą, byłby dla mnie parą...
    Czekam na następny rozdzialik ♥♥
    Dam jeszcze trochę serduszek:
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    Pozdrawiam
    wikra:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko przyjaciele :D
      Dziękuję za serduszka :D
      Gracias za komentarz <3

      Usuń
  5. Jak Ty dajesz radę ogarnąć dwa blogi i pisać takie świetne rozdziały, no jak? <3
    Cami i Maxi są słodcy. Też się przez chwilę wystraszyłam, czy nic się Cami nie stanie, biedny Maxi, musiał się nieźle zmartwić :D
    Camila i motocrossy - pasuje mi to do niej, świetnie potrafiłaś to opisać, ten jej skok na motorze, no tak, lata ćwiczeń robią swoje, ciekawe czy Maxi też się tego nauczy? A w ostatniej części chodzi o Marco? Chciałabym, Marco musi się pojawić! <3
    Czekam aż dodasz nową część i doczekać się już nie mogę!
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, na razie daję radę :D
      Gracias za komentarz <333

      Usuń
  6. Cudny! Wspaniały i orginalny!
    Ja myślałam że dziewczyna z motocrossu to Viola czy Lara, a jednak Cami.
    Niespodziewałam się.
    Mam nadzieję że Maxi nie umrze na zawał :D.
    A ten chłopak to na stówe Marco!

    Pozdrawiam
    T.F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, Cami :D Wiesz, na razie nie mam w zamiarach uśmiercać Maxiego :D
      Gracias <3

      Usuń
  7. fantastyczny ;*
    nie wiem co napisać...
    fajnie opisałaś przyjaźń Maxiego i Cami
    czekam na kolejny rozdział xD

    //Nati

    OdpowiedzUsuń
  8. Aleksandro heh :D
    Bardzo fajny rozdział !
    Jesteś genialną pisarką, może kiedyś będziesz sławna i to ja się będę chwaliła, że jesteś i zawsze będziesz moją koleżanką :D
    No wracając do rozdziału świetny, cudowny no i znowu nie wiem co mam dalej pisać hmm.. może, że jesteś cudowna, ale to już dobrze wiesz więc nie ma co pisać tego w nieskończoność :D
    Kocham i czekam na następny rozdział ~Weronika~

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdajesz sobie sprawę,że wszystko co piszesz zapiera dech w piersiach?
    Jesteś jedną z najsympatyczniejszych i najzdolniejszych osób na bloggerze. ♥
    Dziękuję w imieniu wszystkim,że dzielisz się z nami Twoim talentem.
    Wybacz ale nie mam weny na dłuższy komentarz. :c
    Kooooooooooocham, ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, dziękuję <3333
      Też cię kocham <3333

      Usuń
  10. Tygrysku, po pierwsze jak ja długo nawet z tb nie pisałam na gg, szok!xd ;o
    Po drugie, rozdział, BOŻE, dajcie czegoś na uspokojenie!
    Energie to to ma!
    BA, bo to ty to napisałaś! xd <3
    Fantastyczne dwa rozdziały.
    Tak, piszę dwa, bo po kilku minutach czy tam po iluś, gdy skończyłam czytać 2, która wcześniej leżała, to zaczęłam tą część c:
    JEZUSIE! Oddaj mi talent :c
    Albo nie! Zachowaj! Bo wiesz, później nie bd mogła twoich pięknych, posklejanych słów przeczytać XD :c
    No dobra..
    A wiesz, że przypuszczała, że jak np. nie Lara bdz śmigać na motorze, to Vilu? XD (nie mądra ja XD c:)
    Komentarz nie ogar jakiś, ale je c:
    Łooleczko, Kochanie, ja proszę o next <3
    Ach, mogłam się rozpisać, ale ty masz te sklejanie słów :c XD
    Weeny jeeszcze większej życzę : * XD ( o ile to możliwe xd c: )
    Ciao, xx.
    ~ Martyna .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już piszemy sb na GG, więc wiesz :D
      Violka mi jakoś nie pasowała na motor xD Bardziej Camila :P
      Gracias za komentarz <3

      Usuń
  11. Cudowny <3
    Wiedziałam, że to Camila będzie dziewczyną z motocrossu :P
    Fajnie, że Maxi i ona to najlepsi przyjaciele, mam nadzieję, że tak zostanie :D
    A co do drugiego wątku:
    Hmm... kto to może być ? :)
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gratulację zgadłaś :D
      Oczywiście, że tak zostanie, a co :D
      Gracias <3

      Usuń
  12. Misiu, będzie krótko, bo szkoła. Wiesz, że nie byłam tam tydzień z powodu choroby, a jutro pon, więc... -.-
    Pięknie *-*
    Marco z Fran ? :D
    Ahhh Marcesca ♥
    No i no...
    Cami i Maxi? Nie chcesz naxi ? ;p
    Mniej ważne, czekam na ten wątek, co mówiłaś, że w rozdziale będzie ^^
    Kiedy dodasz c.d ? :D
    Wiesz, że żyje Twoimi opowiadaniami?
    tak, dosłownie ;)
    A teraz pędzę czytać Twojego shot'a o Naxi :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jutro do szkoły a jeszcze lekcje odrobić itp -.- Masakra :/
      Cami i Maxi to przyjacieleeee xD Naxi będzie :D
      Gracias <3

      Usuń
  13. Zostałaś nominowana do LBA. Więcej już niedługo na moim blogu. Ps. Świetny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopiero znalazłam bloga, przeczytała te rozdziały i jestem w niebo wzięta ^^ Jest już późno, więc ci dłuuuugiego komenta nie strzelę, ale przynajmniej coś xD
    Na pewno fajne jest to, że nie piszesz od razu wprost kto kim jest i można sobie pozgadywać ^^ A jeśli chodzi o tego faceta... cóż, mi się wydaje, że to jest Marco C; Ale nie jestem pewna ^^ xD
    Tak czy tak, masz cudowny styl i rozdział jest niesamowity, jak całe opowiadanie ^^ Więc pisz dalej, bo jesteś wspaniała, na pewno będę czytać C;

    Pozdrawiam,
    Natsuyu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias <3333
      Cieszę się z nowej czytleniczki :D

      Usuń
  15. Nie ma to jak przeczytać, ale zapomnieć skomentować, of course ;)
    Takie rzeczy tylko u mnie ;D
    TYM MUZYKIEM JEST MARCO! JA TO WIEM! tak w bohaterach jest cytat "coś tam, coś tam ... Z MUZYKĄ."
    Wiem, że jestem genialna ;P nie musisz potwierdzać ;P znaczy musisz! bo jestę geniuszę ! ;X
    Caxi? Może być ;P Caxi i Naxi dla mnie jeden pieron ;P
    Camilkoo ... takie cuda na motorze?! Chcesz, żeby Maxiątko dostało zawału? CHYBA TAK! -,- xd
    A TEN DRUGI TO MARCO!! SIALALALA! WIEM TO!
    CZEEEKOM NA NEXXXTT
    DUZO WENY ŻYCZĘĘ!
    PAPAPATKII! ;*

    ~Kath. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też mi się tak zdarza xD
      Dobrze że wiesz, a czy dobrze wiesz, to się dowiesz :D
      Niezła jestem ^^
      Nie będzie Caxi! To przyjaciele tylko ^^ Będzie Naxi <3
      Gracias <3

      Usuń
  16. Aaaa!
    Tak, wiem że jestem tu pierwszy raz, ale oczarowałaś mnie tym rozdziałem ♥
    Caxi? A nie Naxi?
    Chociaż nie! xD Ty może masz taki jakiś jeden z twoich pomysłów i zrobisz tak że będzie Naxi. Tak? ^^
    W ogóle o czym ja gadam Naxi czy Caxi jeden pies! xD
    Trzeba powiedzieć Maxiemu, że Cami wszystko ok. Ona umie jeździć :DD
    Nawet bardzo, bardzo, bardzo umie ^.* Z tego co ja tu wyczytałam to mogę tak wnioskować *-*
    Ale Cami uważaj na siebie, bo to może się źle skończyć ;cc A wtedy będę smutna ;cc
    Kurde już gadam jak Maxi! xD ;P
    Widzisz jak to twoje opowiadanko na mnie działa xD
    Czyżby Marco??
    Hmmm? Jest zagadka ;X
    Dobrze przeczytałam teraz przejdźmy do mojej ulubionej części mojego koma. Czyli chwalenie ciebie! ^.^
    A więc...
    Masz ogromny talent ♥ ♥ ♥
    Ale serio mówię.
    Zakochałam się w twoim opowiadanku <3
    To ja już muszę uciekać, ale widzę tu niedługo next! ;P
    Lecę wskoczyć do twojego gniazdka obserwatorów :DD
    I czytać parta ;*
    To papaśki!

    Mell ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że się poodbało xD
      Nieeeeee Caxi :D Naxi bedzie bo Cami i Maxi to przyjaciele są tylko xD
      Nowa czytelniczka, ale fajnie ^^
      Już cię kocham :D

      Usuń