środa, 19 marca 2014

Rozdział szósty

- Dolores, chodź do mnie szybciutko!
Mała dziewczynka z brązowymi włosami zaplecionymi w długiego warkocza podbiegła do swojego taty, jednocześnie chwytając jego dużą dłoń.
- Jaki smak lodów chcesz?
Siedmiolatka spojrzała uważnie na szybę, za którą widziała kilkanaście pudełek z lodami o różnych kolorach. Przypatrywała się im przez chwilę.
- Czekoladowe i miętowe – zdecydowała podnosząc swoją małą główkę w górę.
Młoda kobieta stojąca za ladą wzięła do ręki rożek i nałożyła na niego dwie gałki lodów, po czym wręczyła je dziewczynce.
Mężczyzna zapłacił, a następnie wziął swoją córkę na ręce i udał się w stronę placu zabaw.
Kiedy usiadł na ławce, wzorkiem odprowadzając swoją córkę udającą się w kierunku zjeżdżalni, do jego głowy zaczęły napływać niezliczone wspomnienia.
Oczami wyobraźni widział siebie – młodego chłopaka, którym był jeszcze kilka lat temu. Nie twierdził, że jest już w sile wieku, ale najmłodszy również nie był. Miał już dwadzieścia siedem lat, żadnej dziewczyny, narzeczonej, a tym bardziej żony, jednak to wszystko zastępowała mu Dolores. Ona była jasnym słońcem świecącym każdego dnia na niebie. Swoimi promieniami otulała każdego kogo spotkała na swojej drodze.
Pamiętał jak wczoraj dzień, w którym pierwszy raz wziął ją w ramiona. Był wtedy niedojrzałym jeszcze dwudziestolatkiem, na którego tak wcześnie został narzucony ten ciężki obowiązek. Jednak kiedy trzymał przy swojej piersi nowonarodzoną Dolores wiedział, że nigdy nie będzie żałował tamtej imprezy. W końcu, jak można żałować wieczoru, podczas którego poczęta została jego pierworodna córka?
Przypomniał sobie moment w którym to on został jedynym opiekunem dziewczynki. Siedział wtedy spokojnie na sofie w salonie rozmyślając o całej tej sytuacji, kiedy zadzwonił jego telefon. W słuchawce usłyszał kobietę, która nakazała mu jak najszybciej zjawić się w szpitalu. Matka jego córki zostawiła ją wcześniej niż to uzgodnili. Od tego czasu jedyną nadzieją Dolores był on.
Kochał ją od pierwszej chwili jej istnienia. Była to ojcowska miłość od pierwszego wejrzenia. Z biegiem lat coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że to dzięki swojej córce jego życie jest takie jest. Bez niej nic nie byłoby już takie samo, wiedział o tym doskonale.
- Leon! – Usłyszał wołanie.
Ledwo odwrócił głowę, a już widział przed sobą swojego przyjaciela. W końcu – jak tu nie zauważyć tej jaskrawożółtej czapki rzucającej się w oczy?
- Co tu robisz? – Usiadł obok niego i oparł się łokciami o kolana.
- W sumie nic. – Podrapał się po głowie. – Myślę i patrzę na Dolores.
Chłopak zwrócił głowę w kierunku jednej z wielu dziewczynek biegających wesoło po placu zabaw.
- Mogłem się domyślić. – Uśmiechnął się.
- No widzisz. A ciebie co tutaj sprowadza?
- Wracałem od Camili, byłem z nią na torze – odparł. – Znowu wymyśla jakieś niestworzone rzeczy na tej maszynie. Jest niesamowita.
- Wiem coś o tym – zaśmiał się pod nosem. – Serce ci z piersi nie wyskoczyło?
- Było blisko – mruknął. – Ale ja już się przyzwyczaiłem. Idę teraz do domu, muszę przygotować się do zajęć, dzisiaj mam pokazać dzieciakom nowy układ.
Jego przyjaciel miał pasję. Uczył tańca młodszych, co tak bardzo się przydawało. On sam nie miał żadnego hobby, jednak nie było to jakimś jego wielkim marzeniem. Wystarczała mu Dolores, ona zastępowała i wynagradzała wszystko.

Zrobiła krok do przodu i już stała na szarym chodniku przed swoją pracą. Westchnęła i wolnym krokiem ruszyła w stronę swojego domu. Słońce powoli zaczynało zachodzić, na ulicach było już coraz mniej ludzi – większość znajdowała się już w swoich domach, a jednak gdzieniegdzie słychać było donośne głosy rodziców przywołujące swoje dzieci bawiące się na placach zabaw do domów.
Idąc tak wąskim chodnikiem w stronę dzielnicy La Boca, uparcie wpatrywała się w swoje stopy ukryte w czarnych butach na wysokim obcasie. Kilka razy przypadkowo otarła się o przechodzących obok niej ludzi, za każdym razem wzdrygając się, kiedy jej ręka dotknęła kogoś innego.
- Przepraszam. – Nagle ktoś ją zaczepił. – Jak mam się dostać na pocztę?
Cofnęła się o krok widząc przed sobą wysokiego mężczyznę koło czterdziestki. Przez jej ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz – nie lubiła rozmawiać z ludźmi, których nigdy nie znała.
- Prosto… - wykrztusiła po chwili – a później w prawo.
Mężczyzna podziękował, po czym szybko oddalił się we wskazanym kierunku.
I mimo że wypowiedziała tylko kilka słów, to już czuła się tak, jak tamtej nocy. A nienawidziła tego.
Chciała po prostu zapomnieć. Ale nie umiała.

- Nie te struny – rzekł. – Drugi palec o jedną wyżej, a trzeci jedną niżej. Przesuń je wszystkie próg dalej. To jest C – dur.
- Nigdy się tego nie nauczę – jęknęła dziewięcioletnia dziewczynka opuszczając ze zrezygnowaniem rękę. – To jest za trudne.
- Oczywiście, że się nauczysz – odparł. – Musisz być cierpliwa, nie od razu Kraków zbudowano.
Brunetka spojrzała na niego.
- Kraków? – powtórzyła. – Co to?
- Jakieś miasto, w Polsce chyba – uśmiechnął się. – Nigdy nie byłem dobry z geografii.
To rozładowało atmosferę. Veronica odwzajemniła uśmiech.
- No dobrze – rzekł. – C – dur poćwiczymy później, teraz pokaż mi e – moll.
Gitara… zwykłe drewniane pudło rezonansowe, sześć strun na brązowym gryfie, a jednak to taki niesamowity instrument. On odnajdywał w nim samego siebie. Kiedy spod jego palców wydobywała się delikatna melodia wiedział, że to jest to co chce robić. Nigdy nie przypuszczałby, że w nim zawrze się cały sens jego istnienia, bo choć grał od zawsze, to mając dziesięć lat nie wiązał z nim większej w przyszłości. Teraz jednak wszystko było zupełnie inne, teraz wiedział, że inaczej nic nie miałoby sensu. W końcu muzyka jest czymś, dzięki czemu żyje, miał tego świadomość.
Kiedy zginęła jego siostra, w pewnym momencie myślał, że już na zawsze zerwie z grą, później jednak uświadomił sobie, że nie potrafiłby tego zrobić, byłoby to dla niego za trudne. Wtedy nie byłby już tym samym Marco spacerującym po ulicach z gitarą na ramieniu, lub siadającym na ławce przy fontannie i wygrywającym przypadkowe melodie. Nie byłby tym samym chłopakiem widzącym siebie samego w gitarowej melodii.
Siedząc wieczorami w swoim mieszkaniu przeglądał coraz to ciekawsze strony internetowe na których to wyszukiwał kolejne świetne melodie idealne do nauki dzieci i młodzieży. Czasami zdarzało mu się w kilkanaście minut nauczyć zupełnie nieznanej piosenki, jednak dla niego nie było to nic dziwnego, w końcu właśnie to kochał.
Chciał kiedyś spotkać kogoś, do kogo rzeczywiście by coś poczuł, kogo mógłby pokochać. Jego marzeniem było poznać kobietę, która nie byłaby jedną z tych zapatrzonych w sobie laleczek, którym zależy tylko na wyglądzie. Pragnął mieć partnerkę dobrą, delikatną, która nie myślałaby tylko o sobie i o pieniądzach, które mogłaby wydać na nowe ciuchy. Wszystkie, które do tej pory spotkał były brzydzącymi się pracą paniusiami, nieskorymi do jakiegokolwiek wysiłku fizycznego. Bały się, że mogą złamać sobie paznokieć podczas wycierania kurzy, że ich włosy mogą się powykręcać, kiedy wyjdą na wilgotne powietrze aby wyrzucić śmieci do kontenera.
Ale on nie chciał takich. Nie był typem chłopaka przebierającego we wszystkich kobietach, szukającego najładniejszej. On nie patrzył na wygląd, dla niego liczyło się przede wszystkim wnętrze.

    
        Tak oto przedstawia się rozdział szósty. Pod ostatnim dobiliście trzynastu komentarzy, więc postanowiłam od razu opublikować kolejny :)
        No więc tak. Macie trzy wątki i mam nadzieję, że wam się spodobają :)
        Wiecie co? Zwiększam próg do 14 komentarzy xD Dacie radę, liczę na was :)
        To chyba tyle :D
        Dziękuję za wszystkie komentarze pod rozdziałem piątym, kocham was <333333

        Aha xD Zrobiłam zakładkę 'Opis bloga', jak ktoś chce, to niech zajrzy :D

32 komentarze:

  1. Świetny. :)
    Marcooooo. <3 Znajdzie miłość jestem tego pewna.:)
    Leoni jego córcia to takie słodkie, nie wielu mężczyzn chciałoby się zając własnym dzieckiem, a on jednak podjął się i jest szczęśliwy. Może nie długo pozna jakąś miłość.:D
    Czekam na next. :)
    Świetnie piszesz. Zazdroszczę Ci. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię to!
    Ahh, Marco ♥ Niech szybko znajduje tę wybrankę :PP
    León - samotny ojciec jeszcze bardziej mi się podoba w tej wersji :3
    Szybko dzisiaj, bo jutro Kangur :D
    Dobranoc,
    Justyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, Kangur xD Jak przeczytałam to ogłoszenie na drzwiach w naszej szkole to zaczęłam się zastanawiać, kto z naszego gimnazjum wgl weźmie w tym udział xD
      Gracias <3333

      Usuń
    2. Ja biorę udział od 1 klasy podstawówki xd 7 raz teraz już xd

      Usuń
  3. Alexandro!


    Dobrze wiesz, obie dobrze to wiemy, że piszesz naprawdę niesamowicie. Masz ogromny talent i dar do tego. Obie wiemy, że powinnaś to robić, bo zaliczasz się do dosyć wąskiego grona osób, które to potrafi. Szósteczka niie była może długa, ale nie długość jest najważniejsza. Liczy się przede wszystkim jakość.
    A tutaj tej "jakości" było bardzo dużo. Masz świetny styl pisania, co ja i zresztą nie tylko ja, wielokrotnie Ci powtarzałam. I chyba nie muszę się już kolejny raz powtarzać, co? Każdy wątek był świetnie napisany. I myślę, że zdajesz sobie z tego sprawę. Wszyscy wiemy, że wszystko, co wychodzi spod Twych palców jest wyjątkowe, niepowtarzalne i orginalne.

    I oczywiście piękne. Poruszasz tematy, które są często zjawiskiem normalnym w życiu codziennym, choć nie powinno tak być. Robisz to naprawdę niesamowicie. Można Ci pozazdrościć nie tylko nieprzeciętnego talentu, czy zdolności pisarskich, ale też tego jak wysoki poziom osiągnęłaś. Szczególnie zważywszy na Twój wiek.


    Rzecz jasna, rozdzial bardzo mi się podobał. Życzę mnóstwo weny.
    Pozdrawiam serdeczni
    Dulce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z twojego komentarza, serio :)
      Gracias <33333

      Usuń
  4. Witam miała skomentować wczoraj ,ale założyłam nowego bloga i trzeba było się wziąść za rozdział 1 :)
    Dlatego też jestem dopiero teraz....
    Może zacznę od ostatniego....
    Pięknie to opisałaś...
    Bo przecież muzyka to nie pasja tylko styl życia...
    Fajnie , że Marco nie szuka kolejnej rozpuszcznej że się tak wyraże ,,Laleczki'''
    A teraz trochę o pierwszym....
    Wspaniale opisałaś miłość jaką darzy ojciec swoją córkę...
    Przecież dziecko jest najważniejsze wypełnia pustkę.....
    Leon jest cudownym Tatą....
    No to czas na środek...
    wiele ludzi zamyka się w sobie ukrywa się przed światem...
    a jedynym lekarstwem na to jest miłość..
    Mam nadzieje , że u ciebie właśnie tak będzie ^.^
    Masz wielki talent ,którego ci zazdroszczę....
    Czekam na next <33

    OdpowiedzUsuń
  5. Słowa nie są w stanie wyrazić moich odczuć.
    Pozytywnie mnie zaskakujesz. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. cudo! <333
    kocham twoje opowiadania, a ten rozdział wyjątkowo mnie zadziwił :D
    Strasznie mi się podoba :*
    postaram się wrócić z czymś dłuższym;)
    kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny! :) KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM! No niech Fran spotka Marco! <3 Otro día más! Jaram się! :) Czekam na następny! :) Natalia :*************** PS. Śliczne profilowe! HAHAHAHAHA! :p Otro día más! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias <333
      Ty też masz super profilówkę xD

      Usuń
  8. Mój komentarz będzie krótki, przepraszam. :c
    Wiesz, że jesteś świetną pisarką, prawda? Wiesz, że przekazujesz świetne uczucia? Wiesz, że twój styl pisania jest piękny? Ty to wszystko wiesz. <3
    Kochana, rozdział śliczny. <3
    Moja wypowiedź nie będzie długaśna, wybacz. :c
    Leon sam na sam z Dolores, ale czy tak nie jest najlepiej? No bo przecież jeżeli ta drobna kruszynka jest jego najjaśniejszą gwiazdką na niebie, to jest tak naprawdę wszystkim. Albo może nam się tak wydawać.
    wiesz, przeczuwam, że nieznana będzie nam data oraz godzina spotkania pana Verdasa z pewną panią. Wybacz, bredzę troszeczkę.
    Oby twój talent pisarski szedł z tobą za rękę przez życie.Kochanie, wiedz, że twoje słowa przekazane do Nas są piękne na swój sposób.
    I tu zakończę moją wypowiedź. Po stokroć wybacz mi. :c
    Proszę o następny.
    Żegnam i całuję,
    ~ Martyna .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak twój komentarz jest krótki, to ja jestem święta xD
      Gracias <3333

      Usuń
  9. Super rozdział z reszta jak zwykle ;*
    Chyba nie muszę Ci pisać, że masz talent? XD
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział : )
    Pozdrawiam Nika :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Z góry dziękuję Ci, że mogę czytać takie cudo. <33
    Kolejny raz opublikowałaś coś pięknego, interesującego, wspaniałego...po prostu IDEALNEGO. <3
    Piszesz cudownie, ale to raczej już wiesz. :)
    Uwielbiam twoje rozdziały. <333
    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością. ^^
    Kończę już bo nauka czeka. ( nie ma to jak 4 kartkówki i 2 sprawdziany w przyszłym tygodniu...)
    Ta szkoła mnie wykończy. :c
    Pozdrawiam <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias <3333
      Wiesz, 4 kartkówki i 2 sprawdziany to jeszcze nie tak źle xD Moja szkoła jest taka mądra, że raz miałam o wiele więcej tego dziadostwa xD
      Pozdrawiam :****

      Usuń
  11. Jestem, z opóźnieniem ale jestem :D

    Leoś ze swoją córeczką.
    On jest idealnym tatą, zresztą, nie tylko tatą, on jest cały idealny, czego innego nie mogłabym się spodziewać! <3
    Impreza? Nie żałuje... To oczywiste.
    Jak mógłby żałować, skoro ukochaną zastępuje mu teraz córeczka, ich córeczka?
    Przynajmniej nie stracił jej do końca...
    Cami dała mu wycisk na torze?
    Taak, po niej akurat można by się tego spodziewać xD

    No i Fran. (bo to Fran, prawda? :D)
    Strasznie jest mi jej szkoda.
    Widać że nie jest zadowolona ze swojego życia, że na pewno nie poukładało się tak jak by tego chciała.
    No i Marco... on też ma nieźle pod górkę.

    Rozdział jak zwykle cudowny, nie będę się już powtarzać, wszystko co napiszesz jest wciągające i niepowtarzalne! <3
    Czekam na to co będzie dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Leoś i jego córeczka <3333 Taki kochany! Uwielbiam go w każdym calu, ale dzięki temu, co napisałaś wyżej chyba uwielbiam go z podwójną siłą <33333
    Marco, jejciu... Ja go nie lubiłam, ale w twoim opowiadaniu chyba nie da się go nie lubić, nie? xD Niech znajdzie tę swą wybrankę i niech będzie szczęśliwy, tego mu życzę.
    Wspaniale piszesz. Niezwykle, pięknie, cudownie, realistycznie. Zazdroszczę talentu, tyle powiem.
    Czekam na next!
    Ally <33

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny <33
    chciałabym cię poinformować, że nominowałam cię do LBA na moim blogu. szczegóły tutaj:
    http://zmiany-w-zyciu-violi.blogspot.com/2014/03/lba.html

    pozdrawiam

    //Natalia x (wcześniej Nati Verdas)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział !
    Marco znając Cię to napewno spotka w jakiś okolicznościach Fran :D
    Ja to wiem, że mój Leon pozna Viole ( nawet wiem jak ale nie zdradze :D )
    Wspaniale piszesz :) Kocham Cię <3 ~Weronika~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty kurde wszystko praktycznie wiesz, ale masz siedzieć cicho! :D
      Ja też cię kocham <33333

      Usuń