wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział dziewiąty

Powoli zbliżała się do dużych, białych drzwi. Serce tłukło się w jej piersi. Zawsze tak było, kiedy miała wejść do tego budynku. Ta niezmienna reakcja miała swoje miejsce już od czterech lat, każdego dnia. Nie mogła być inna, bo Ludmiła ciągle odczuwała to samo, gdy miała odwiedzić swoją siostrę. To wszystko przez poczucie winy. To ono doprowadzało ją do takiego stanu. W głębi duszy wiedziała, że to wszystko stało się przez nią, że to z jej powodu Sara znajduje się w tym miejscu, to z jej powodu cierpi. Ale nie mogła już cofnąć czasu. Co się stało, to się nie odstanie. Nie miała wyboru – musiała żyć z tym okropnym poczuciem winy już do końca.
Atmosfera panująca w zakładzie psychiatrycznym nie była przyjemna. Po korytarzach chodzili pacjenci. Niektórzy zdawali się być obecni tutaj tylko ciałem, nie duchem. Gdzieś w oddali słychać było krzyki awanturującego się mężczyzny. To było tutaj normalnością, a że tak często spędzała czas w tym miejscu, to już się przyzwyczaiła do trudnych, ciężkich czy dziwnych sytuacji.
- Dzień dobry. – Za swoimi plecami usłyszała głos. – Pani do Sary, tak?
Odwróciła się. Przed sobą zobaczyła wysoką, ciemnowłosą kobietę w białym fartuchu. Uśmiechała się do niej.
- Tak – potwierdziła. – Jest u siebie?
- Oczywiście. – Skinęła głową. – Może pani do niej iść.
Oddaliła się od pielęgniarki w stronę pokoju swojej siostry. Stanęła przed białymi drzwiami, za którymi jak zawsze panowała cisza. Delikatnie nacisnęła klamkę i uchyliła drzwi.
Jej bladoniebieskie oczy dostrzegły drobną dziewczynę skuloną na jednoosobowym łóżku. Kremowa pościel w kompletnym nieładzie zasłaniała jej kolana. Ona sama z pustym wzrokiem wbitym w białą ścianę, zupełnie nie dawała znać, że wie o obecności Ludmiły.
Blondynka podeszła do niej i ukucnęła przy brzegu łóżka, tuż przed swoją siostrą. Tak bardzo chciała, aby ty na nią spojrzała, aby na jej twarzy wykwitł ten uśmiech sprzed czterech lat. Marzyła, aby znów usłyszeć jej śmiech odbijający się echem o ściany całego domu, aby jeszcze raz pokłócić się z nią o jakąś błahostkę. Wiedziała jednak, że być może nigdy nie będzie to możliwe, że nigdy nie wrócą tamte czasy.
- Sara – odezwała się cicho, kładąc rękę na jej dłoni.
Cisza. Nawet nie drgnęła. Od czterech lat, nigdy nie poruszała się, kiedy jej siostra była obok. Kiedy jej nie było – również nie.
Sama nie wiedziała, czego może się spodziewać po zgwałconej dziewczynie. Miała tylko szesnaście lat, gdy to się stało. Była jeszcze młoda, była taka młoda… I wszystko legło w gruzach jednej nocy. Upadła na samo dno przepaści i nie miała już siły się podnieść. Próbowała, Ludmiła wiedziała, że próbowała, ale to było ponad jej siły. Przestała walczyć. Poległa. Wróciła na tarczy.
- Przepraszam – szepnęła kobieta. – Przepraszam za wszystko.
Te same słowa od czterech lat. Powtarzała je codziennie, lecz nigdy nie będzie mogła tego naprawić. Wiedziała, ze to tylko nieistotne zdanie.
Wstała z podłogi i ostatni raz spojrzała na swoją siostrę. Oczy zapiekły ją. Odwróciła się.
Wyszła z pokoju ze świadomością, że jutro znów tu wróci. Że jutro znów będzie przepraszać.

Niekończąca się opowieść, którą słyszysz na faktach,
trzeba zabić skurwysyna to najlepsza jest terapia.
To kilka sekund życia co zmieniają teraz wszystko,
czas leci coraz szybciej wspomnienia i tak przyjdą.
Spotkała ją krzywda, której nie da się naprawić,
Do końca swego życia nie zapomni jego twarzy”
~ Laska – Smutna historia ~

Po mieszkaniu znów rozległ się denerwujący dźwięk dzwonka do telefonu.
Zaklął pod nosem, po czym wziął komórkę do ręki i z niechęcią nacisnął zieloną słuchawkę.
- Czego? – warknął do słuchawki.
- Chciałem ci tylko przypomnieć, że dostałeś tą ostatnią szansę od szefa i masz się dzisiaj zjawić w pracy – Usłyszał głos swojego przyjaciela.
Westchnął głęboko.
- Przecież wiem – mruknął. – Dzwonisz szósty raz, człowieku.
- Bo chcę uniknąć kolejnych litanii, które będę składał u szefa, żeby łaskawie znów przyjął cię do roboty. Nie będę świecić za ciebie oczami.
- Zapamiętałem to z pierwszym razem. Czy ty masz mnie za jakiegoś idiotę?
- Moje słowa nigdy nie oddadzą tego, jak wielkim głąbem jesteś.
- Bardzo śmieszne. Widzimy się o czwartej, cześć.
Rozłączył się.
Uwielbiał tego chłopaka. Był jego najlepszym przyjacielem od wielu lat, jeszcze w tych czasach, kiedy ze swoimi rodzicami tworzył rodzinę, niekonieczne szczęśliwą. Ale Marco nigdy nie zostawił go w potrzebie. To jemu mógł się wygadać, poużalać, a nawet wypłakać. Przy nim nie wstydził się okazywać swoich słabości. Mógł powiedzieć mu wszystko i mieć pewność, że nikt więcej się o tym nie dowie.
Pochodzili z dwóch różnych krajów. Zbliżyła ich przeprowadzka do Argentyny. Kiedy Federico w wieku trzynastu lat przyjechał do niej z Włoch, Marco już rok wcześniej opuścił rodzinny Meksyk.
Poznali się w szkole. Nauczycielka hiszpańskiego kazała im za karę zostać po lekcjach i uporządkować szafki w klasie. Nie przeszkadzało im to, ponieważ to za rozmawianie na zajęciach musieli to robić. Spędzenie więcej czasu razem było dla nich świetnym pomysłem.
Federico pamiętał, jak tego dnia zalał wodą ich ostatnie sprawdziany. Oczywiście nie specjalnie. Pech chciał, że w tym samym momencie do klasy weszła ich nauczycielka.
Dzięki pomysłowości Marco, wszystko uszło im płazem. On zawsze miał nienaganne wymówki, tak było i tym razem.
Odtąd stali się nierozłączni. Wszędzie chodzili razem. „Fede i Marco” – tak o nich mówiono. Zawsze razem, nigdy oddzielnie.
Aż do teraz. Meksykanin widział, doskonale widział zachowanie swojego przyjaciela, ale ni mógł nic zrobić. Nigdy nie odważyłby się zerwać z nim kontaktu dlatego, że jest taki a nie inny. On jako jeden z nielicznych widział co przeżył Federico i dlatego przy nim był.
Potępiał jego postępowanie, bo on sam miał wielki szacunek do kobiet. Ale rozumiał go. Wiedział jak jest mu ciężko, że on jeszcze o tym nie zapomniał i prawdopodobnie nigdy nie zapomni. Chciałby móc wymazać mu z pamięci wszystkie te złe wspomnienia, ale wiedział, że to niemożliwe.
I za to właśnie Federico go kochał. Nigdy nie sądził, że będzie mógł zaufać komuś tak, jak kiedyś ufał swojemu ojcu. Ale kiedy spotkał Marco, wszystko się zmieniło.
Teraz wiedział, że nic nie może zepsuć ich przyjaźni. Jest po prostu za silna.
Marco robił dla niego wszystko – jak idiota za każdym razem błagał swojego szefa, żeby znów przyjął Federa do pracy. Jak debil przekonywał go, że chłopak się poprawi, że będzie już regularnie przychodził do roboty.
Włoch westchnął.
Tak się dla niego stara, a on to po prostu olewa?
Wolnym krokiem podszedł do szafki i wyjął z niej wszystkie papiery z nutami jakie miał. Musiał przecież wybrać coś na zajęcia – uczenie dzieciaków gry na keyboardzie nie jest łatwe.
Ale musiał to zrobić. Może nie tyle dla siebie, co dla swojego przyjaciela.
Marco robił tyle… Federico mógł zrobić choć te jedną, głupią rzecz.

- Ileż mogę cię wołać? – krzyknął z całych sił. – Gardło mi zaraz wysiądzie, zwolnij trochę!
Kilkanaście ludzi odwróciło głowy w jego stronę, ale on się tym nie przejął. Nogi odpadały mu już od biegania, cóż tu dużo mówić – nie był długodystansowcem.
Leon zatrzymał się na moment i odwrócił w jego stronę. Na jego twarzy malowało się zdziwienie.
Maxi podbiegł do niego. Mężczyzna wyjął słuchawki z uszu.
- Wołałeś mnie? – spytał.
Westchnął ze zrezygnowaniem.
- Co najmniej pięćdziesiąt razy odkąd wyszedłeś ze sklepu. Nie zapominajmy też o tym, że prawie wpadłbym pod samochód, kiedy goniłem cię przez pasy, ale ty oczywiście mnie nie usłyszałeś. No i jeszcze dostałem torebką od pewnej starszej pani, na którą wpadłem przez przypadek i rozsypałem jej zakupy. Trochę zajęło mi ich pozbieranie, a później jeszcze zaczepiły mnie dzieciaki ze szkoły w związku z nowym układem. Coś pominąłem? A tak, zaliczyłem glebę, bo nie zauważyłem tego bezdomnego psa rozwalonego na środku chodnika.
Leon podrapał się po głowie. Próbował ukryć uśmiech.
- Wystarczyło mnie dogonić.
- Dogoniłbym cię, gdyby los nie sprzysiągł się przeciwko mnie i pozwolił mi jak cywilizowanemu człowiekowi przejść spokojnie przez kilka ulic Buenos Aires. Z czego się śmiejesz, człowieku? To wcale nie jest zabawne.
W rzeczywistości wcale nie był na niego zły. Ale pożartować chyba zawsze można, prawda? Obaj zawsze mieli bardzo duże poczucie humoru.
- Nie, no co ty – rzekł Leon uśmiechając się. – Pomijając to, że wyglądasz jak idiota, to przecież nic takiego się nie stało, nie?
- Weź mnie chłopie nie osłabiaj – prychnął jego przyjaciel. – I tak wyglądam lepiej od ciebie.
Ze swoją nierozłączną czapką na głowie rzeczywiście był bardzo przystojny. Miał swój styl, inny od reszty chłopaków, mężczyzn. Nie lubił chodzić elegancko ubranym, wolał swoje sportowe dresy i bluzy. Poza tym, w jego zawodzie najważniejsza była wygoda.
Leon zaś ubóstwiał swoje koszule w kratkę i ciemne jeansy. Był samotnym ojcem, miał córkę na utrzymaniu i musiał wyglądać poważnie. Wiedział, że w takim stroju zyska więcej w oczach ludzi, z którymi kontakt ma Dolores, a właśnie na tym mu zależało – żeby dziewczynka nigdy nie wstydziła się swojego ojca. W końcu ma tylko jego.
- Camili z tobą nie ma?
- Nie, poszła na uczelnię. Dzisiaj ma nocne zajęcia, mam po nią podjechać rano. I oczywiście od razu zawieść ją na tor. Nie rozumiem, jak można po dziesięciu godzinach wkuwania jeździć na motorze, bez żadnego odpoczynku. Przecież ona się kiedyś wykończy.
Mężczyzna uśmiechnął się.
- Ona? – powiedział. – Gdyby miała się wykończyć, to zrobiłaby to już dawno temu. Prędzej zaliczy wtopę na torze, niż się podda.
- Nawet tak nie myśl, Leoncio. – Maxi podniósł palec w ostrzegawczym geście. – Jeszcze wykrakasz, i co?
Jego przyjaciel położył mu rękę na ramieniu.
- Camila jeździ dziesięć lat, a jakoś jeszcze nigdy nie miała żadnego poważnego wypadku – rzekł. – A to, że ja powiem jakąś głupotę, to nic nie zmieni.
- Ale i tak nie mów. Przezorny zawsze ubezpieczony.
- Okey, już będę cicho – zaśmiał się. – Szukałeś mnie po coś konkretnego?
Maximiliano otworzył dłoń i uderzył się nią z całej siły w czoło.
- Musisz mi pomóc. – Chwycił go za ramię i pociągnął za sobą. – Nie ogarnę sam tego układu, idziesz ze mną.
Leon ledwo utrzymał równowagę, kiedy jego przyjaciel biegł przed siebie nie zważając na ludzi wokół.
- Maxi, muszę odebrać Dolores, obiecałem…
- Twoja sąsiadka ją lubi, odbierzesz ją za godzinę. – Chłopak machnął ręką. – Przeżyjesz.
Westchnął głęboko.
- Za jakie grzechy…
Nie dostał jednak odpowiedzi, ponieważ kilka sekund później leżał płasko na środku chodnika.
- Wstawaj pokrako, nie ma czasu!
Podniósł się powoli na nogi. Nie zważając na rozbawione spojrzenia przechodniów ruszył za swoim przyjacielem, który był już kilkanaście minut dalej.
On również nie był długodystansowcem.


Więc pojawia się rozdział dziewiąty :) Jak wam się podoba? Ja osobiście uważam, że na całej linii spierniczyłam wątek Federico -.- Ale nie gadajmy o tym :D
Pod ostatnim rozdziałem było taaaaak dużo komentarzy! Wiecie jak się cieszyłam? Nie wiecie! Jesteście wspaniali, dziękuję <33333
A teraz poproszę o... 19 komentarzy :) Teraz to już na bank dacie radę :D
To co? Życzę wam przyjemnego czytania, i wgl :D

Kocham was <33333

49 komentarzy:

  1. Kochanie,
    nawet nie wiesz, jak bardzo poprawiłaś mi humor dziewiątką.
    Wiele razy powtarzałam ci, że masz niesamowity talent. Potrafisz idealnie grać na ludzkich emocjach: od śmiechu do płaczu czy jak ktoś woli - na odwrót. Tak. To chyba jest bardziej optymistyczna wersja, czyż nie?
    Wszystkie wątki, które dziś poruszyłaś były niesamowite, jednak fragment z Maxim i Leonem kompletnie mnie rozwalił. Szkoda, że w serialu się tak nie przyjaźnią. To mogłoby być niezwykle ciekawą opcją.
    Uwielbiam przyjaźń Cami i Maxi'ego. Zarówno w twojej historii, jak i w serialu. Nie toleruję czegoś takiego, jak Caxi. Jak sama napisałaś - "to nie są Caxi. To Camila i Maxi". ♥
    OK, kończę już tą moją lekko bezsensowną wypowiedź, cześć! :)
    PS: Będziesz teraz na asku? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję xD A muszę przyznać, że mi się bardzo fajnie pisało fragment Leona i Maxiego xD
      Dokładnie. Nie ma Caxi, są Cami i Maxi :)
      Wcale nie bezsensowna twoja wypowiedź :D
      Teraz na asku, raczej nie, muszę trochę ogarnąc dom, ale później będę na pewno :D

      Usuń
  2. Miejsce na 'podium' XD
    Jak się załapię. x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OLCIA. <3 (Mój zadziwiająco dziwny początek. XD)
      Kochanie, taki cudowny rozdział. x
      Nie wiem jak do końca skomentować ten rozdział, ale powiem Ci, że bardzo mi się podobał. Chyba najbardziej Leon i Maxi. <3 Takie dwa żywioły. <3 ^^ A, no ich teksty i (w przypadku Leona) wypadki, haha. x
      Proszę o następny rozdział i dziękuję Ci za ten. x
      Jesteś świetna, masz wspaniały talent. ♥
      Życzę masy weny oraz; pozdrawiam, ściskam i całuję!
      Do następnego,
      Ciotex Martyna. ♥

      Usuń
    2. Chyba najbardziej końcówka rozdziału - perspektywa Leona i Maxiego*
      A tak wgl. to przepraszam Cię za ten dupny komentarz. :C
      Może przy następnym się wykażę? Oby. :D
      Największy Ciotex pana Blanco. x :D

      Usuń
    3. Komentarz był piękny :D i dziękuję bardzo kocham <3333

      Usuń
  3. OMG cudo jak zwykle,a wątek Fede wcale nie jest zły :)
    Mój kochany Maxi zabawny jak zwykle i wiem już co się stało Lu. Biedna ta jej siostra,oj biedna :(
    Nie mogę się doczekac jak oni wszyscy się spotkają ;D Będę taka happy :*
    buziaki ♥
    l.v

    OdpowiedzUsuń
  4. Super. :) Nie spieprzyłaś wątku Fede. Szkoda mi Lu, mam nadzieję, ze jej siostra wyjdzie z tego, że będzie miała siłę wyjść z dołka z pomocą Ludmiły. :) Czekam na next. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super! Zapraszam do mnie www.wielkie-tajemnice-zycia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Parapapapam ♥
    Francesca ^^ wchodzi!!
    Ehh no wiesz no wiesz ;) nwm jak to powiedzieć! To było zjawiskowe! (xDD)
    Masz świetny talent - 19 komentarzy :D uda się ^^ nie to co u mnie 4 komentarze najwyzej xDD
    Lol no cóż widać że się starasz i trzeba to docenić, i nwm czemu jak ja coś przeczytam to komentuje to ZAWSZE żeby autorka wiedziała, że jest po co pisać, bo ma wsparcie ;**
    Twój blog jest świetny, mam nadzieje, że rozwinie się jeszcze bardziej niż jakieś inne. Po prostu zasługujesz na więcej, bo tak naprawdę to jeden z najlepszych blogów jaki kiedykolwiek czytałam :)
    Kto wie? Może za rok, dwa będziesz miała to stos komentarzy i wyświetleń, czytelników? Na pewno tak będzie :) Trzymam za cb kciuki :>
    Buziaki, czekam na next ♥
    Francesca ^^ wychodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, czytelników na pewno ci przybędzie xD
      Dziękuję <333

      Usuń
  7. Cudny rozdział. Szkoda, że nie było więcej wątków.
    Ale i tak jest cudny.
    Nie dam rady dzisiaj napisać dłuższego komentarza bo jestem zmęczona.
    Przepraszam. I nie moge się doczekać kolejnego rozdziału.

    http://naxiinietylkoinnahistoria.blogspot.com/ Jak będziesz miała czas to zajrzyj :)

    OdpowiedzUsuń
  8. C U D O W N Y <3 Zakochałam się w tym rodzialiki *.*
    Wcale nie zepsułaś wątku Federico :D Jest genialny. :P
    Móóój Marco. <3 Pisz o nim więcej błaagam. :'(
    Jejku, jaka biedna Ludmiła...
    Hahah, śmiałam na cały dom jak jakaś nienormalna przy wątku Maxiego i Leona, aż mama wbiegła do pokoju i "Co się dziecko stało?! Trzeba z tobą do psychologa?".
    Uwielbiam przyjaźń Camili i Maxiego :P To jest genialne! :D I NIE MA Caxi. Jest Camila i Maxi. ♥
    Dawaj mi tu szybciutko następny. :) Jesteś genialna. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okeyy, niedługo będzie coś o Marco :D
      Do psychologa? xD Mmm... pozdrów mamę :D
      Dziękuję <3333

      Usuń
  9. Rozdział naprawdę kapitalny ;)
    Sara - biedna dziewczyna... Naprawdę mi jej szkoda.
    Ludmiła z resztą też. Tak bardzo chciała by pomóc swojej siostrze... Doskonale ją rozumiem. Mimo że moja siostra ma dopiero 6lat nie pozwoliłabym jej skrzywdzić. Mogę na nią krzyczeć, wywalać ją z pokoju, ale nikt nie ma do tego prawa po za mną :D. Za bardzo ją kocham.
    Federico... Wiele razy pisałam Ci jak bardzo uwielbiam jego postać... Szkoda mi go. Naprawdę... Wycierpiał tak wiele...
    ale ma przyjaciela. MArco...
    Zastanawia mnie to jak poznasz Fedemiłę... Co z nimi będzie... Włoch nie ma szacunku do kobiet, z kolei Lu jest taka delikatna... Ciekawi mnie to połączenie... BO ONO MA BYĆ !
    Leon... Kolejny facet, który jest w moim serduchu :D
    ejjj... ja kończe kom... Egzamin jtr ;c
    wiedz, że CIę kocham :* JESTEŚ NAJLEPSZA <3333

    Nikoletta :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie mam kogo bronić bo cała ferajna starsza ode mnie :D
      Mam pomysł jak poznać Fedemiłę, ale to jeszcze odległe czasy xD
      Powodzenia na egzaminie :)
      Dziękuję, również kocham <33333

      Usuń
  10. Olu ! Ten rozdział wyślę mojej kuzynce, to może się odstresuje i przestanie myśleć o tym egzaminie choć na kilka krótkich chwil. Fragment z Leonem i Maxim był nieziemski! Śmiałam się, a śmiałam. Wzruszyłam się na fragmencie z Ludmi. Biedna Sara i Ludmiła też. Prawdziwa przyjaźń ! To właśnie taka jaką ukazałaś we fragmencie z Fede! Cóż mogę jeszcze dodać ? Czekam na następny i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wysyłaj, proszę bardzo :D
      Dziękuję <3333333

      Usuń
  11. Dopiero teraz zauważyłam że dodałaś rozdział a niestety ale matematyka mnie goni (prawdę mówiąc, to od wczoraj za mną lata xD) więc do niej idę, a tutaj wrócę jutro z jakimś sensowniejszym komentarzem, dobrze? <3
    Kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matematyka to zło -.-
      Okey, w takim razie czekam <33333

      Usuń
  12. ma gupia klawiatura sie zepsula , wiec na telefonie pisze.nie pozostaje mi nic innego jak zarezerwowac sobiemiejsce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niech ci się naprawi bo ją znajdę :D

      Usuń
    2. Odzyskałam komputer i klawiaturę a tak naprawdę mama nową kupiła ale to szczegół XD
      No i już wiadomo o co chodzi , że Ludmila czuje się winna :'(
      Ale mi jej szkoda :(
      i jej siostry też...
      Gwałt to poważna sprawa nie da się o tym szybko zapomnieć !
      Leoś i Maxi na pewno nie są długodystansowi po co się męczyć lepiej jeździć autobusem albo rowerem :D
      Więc wiem , że komentarz beznadziejny , ale staram się wszystko nadrobić...
      Mam nadzieje , że mi wybaczysz tą beznadzieje :***
      No to klasycznie czekam na next :****

      Usuń
    3. Komentarz wcale nie beznadziejny :D
      I pozdrów swoją mamę xD
      Dziękuję <3333

      Usuń
  13. Aleksandro :D Bardzo, bardzo mi się podobał ten rozdział ! Wątek Leona ♥ i Maxiego był cudowny chociaż Leon się przewrócił a Maxi nazwał go pokraką, a sam się wywalił jak psa nie zauważył :) Reszta naprawdę boska. Czekam na następny rozdział. W poniedziałek do szkoły :( W końcu się zobaczymy i sobie pogadamy :D Trzy dni i znowu wolne jakby nie mogli dać wolnego już przez te dni. KOCHAM CIĘ BARDZO BARDZO ! ~Weronika~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, do poniedziałku xD
      Kocham, dziękuję <33333

      Usuń
  14. Jestem, jestem, nie ma to jak wyrwać się choć na chwilę od nauki <3 :D

    Biedna, biedna Lu :(
    Samo przebywanie w takim miejscu musi być czymś strasznym, ogromną traumą a jeśli idzie się tam odwiedzić tak bliską osobę jak własna siostra, która w dodatku wiele wycierpiała i jest - delikatnie mówiąc - w opłakanym stanie, do tego zżerające ją poczucie winy, tylko ktoś o niezwykle silnej psychice by coś takiego wytrzymał.
    Czy są tacy ludzie?
    Wątpię, a jeżeli już to jest ich bardzo niewielu...

    Fede i Marco, jacy słodcy i kochani! <3
    Marco go pilnuje, a jak, a Fede jak miło go wita przez telefon xD

    Biedny Maxi, żeby tak dostać torebką od starszej pani? xD
    Ale udało mu się dogonić mojego Leośka więc było warto <3 :D
    Maxi twierdzi, że niby wygląda lepiej od Leona?! xD
    Taa, marzenie :D
    Nie żebym miała coś do Maxiego no ale Leoś to wiadomo, Leoś, ahh xD

    Camila nigdy nie miała żadnego wypadku na torze?
    Hmm, czyżby Maxi i Leon musieli się martwić?
    No bo przecież zawsze musi być ten pierwszy raz, oby Leon faktycznie nie wykrakał...

    Na sam koniec mogę Cię jeszcze jedynie przeprosić za moje kolejne spóźnienie co powoli niestety staje się (albo już się stało) rutyną, moim mottem ostatnio staje się jedno, krótkie zdanie 'Oby do wakacji.', naprawdę, to już tak niedługo... xD
    I wcale nie spierniczyłaś wątku Fede, wyszedł tak samo dobrze jak reszta, choć pierwszy najbardziej wzruszający a ostatni moim zdaniem najlepszy ze względu na obecność pewnej jednej postaci o czym wszyscy dobrze wiemy :D
    Mimo to całość jak zwykle świetnie się prezentuje i Ty dobrze wiesz o tym, że uwielbiam czytać Twoje rozdziały czy One Party, czekam więc z niecierpliwością aż znowu coś wrzucisz, kocham bardzo ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że jesteś, twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna <3333
      Bardzo dziękuję za piękny taki komentarz :*
      Kocham cię <3333

      Usuń
  15. Co tu powiedzieć..? A no tak rozdział cud miód i malina nrmln czekam na next *o*

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, Oluś ♥ (po raz drugi, heheszki ;D)
    wybacz, że dopiero teraz pojawiam się z komentarzem, tak to już ze mną jest, cóż... ale w końcu jestem, nie wiem, czy to powód do radości, zobaczymy...
    Więc tak, mamy rozdział dziewiąty ♥ I kurcze, wiesz, bardzo podoba mi się ta historia (moje kochana trzecioosóbówka ♥), klimat, który tu tworzysz, też jest całkiem inny, taki... nawet nie wiem jak to określić, ale uwielbiam to. Uwielbiam jak przedstawiasz wszystkie wątki, każdy z nich jest cudowny na swój sposób, czasem tajemniczy, czy melancholijny. Dużo tu uczuć - poczucia winy, radości, przyjaźni, chęci... zmiany? No, wszystkiego. Tonę sobie ♥ I dobrze mi z tym, hyhy.
    Bardzo spodobała mi się perspektywa Ludmiły. Jest taka... inna. Strasznie działająca na psychikę, aż miałam ciarki. To miejsce, jej siostra, to puste spojrzenie. I ciągłe "przepraszam", które właściwie nie ma znaczenia, bo... jej siostry już tak naprawdę nie ma? Zniknęła, spotkała ją tragedia, jej umysł uleciał, skrył się w zakamarkach ciała, schronił. Czy kiedyś wróci? Po tylu latach? Będę czekać, by choć przez chwilę nie patrzeć na smutek Ludmiły, bo widać, że i ona cierpi. Cierpi, może najbardziej? To poczucie winy, boże...
    Dalej, Federico. Bardzo podoba mi się jego przyjaźń z Marco, taka na dobre i na złe ♥ Jego przyjaciel zawsze jest, mimo trudności czy jego wad - jest przy nim. To takie cudowne. Mam nadzieję, że Federico się zmieni. Wiem, że wiele wycierpiał, że to co robi, to tak naprawdę mechanizm obronny, ale... ile tak można żyć? Ja nie chcę tylko... żeby zostało tak na zawsze. Jeszcze całkiem się nie zgubił, musi teraz walczyć, by nie spaść - na samo dno, z którego już nie będzie powrotu.
    O ile dwie pierwsze perspektywy napełniły mnie lekką melancholią, to trzecia odmieniła wszystko. Rozbawienie - to teraz czuję. I radość, jakąś dziwną radość. Taka przyjaźń, ja cie ♥ Tak, zdecydowanie kocham, jak to opisujesz. Z taką lekkością i polotem, dziwnym ciepłem, które ogrania moje serce. Ono głupie jest, się chichra jak wariat. Hihihi <---- widzisz? -.- Eh. Dobrze, że na koniec wrzuciłaś ten fragment, myślę, że utworzył się nijaki kontrast, między nią, a wcześniejszymi - co oczywiście zasługuje na wielki plus. I tak, Maxi jest przezabawny (przystojny, muaahahaha, przystojny bufon ♥ sorki, musiałam, to nasze rozmowy tak na mnie działają xd), i widać, że tworzą z Leonem niezły duet przyjaciół. Pff, głupi cioł sam nie umie sobie poradzić, to ciągnie Leona do pomocy. No, co za XD hahaha.
    Dobrze, to by było na tyle. Wiem, nie wykazałam się. Wybacz ;c Kiedyś na pewno będzie lepiej - gwarantuje XD
    Kocham i czekam na kolejny,
    Edzia ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie nie wykazałam się, co?? Takich komentarzy to ja często nie widuję, a uwielbiam je <3333
      Zostawcie mojego Maxiego w spokoju! Niech se będzie bufonem, ale jest mój! :D
      Dziękuję <3333
      Kocham cię <3333333

      Usuń
  17. Nuuudzi mi się więc dodam jeszcze jednego koma tylko dłuższego :D :33 *o* Więc tak rozdzialik idealny nie do opisania! alee... Doopadnę Cię bo znaleźć to Cie znajdę <3 już mówię czemu! >,< Nie mogłam se zasnąć więc wchodzę na laptopa znalazłam tw bloga *o* zafascynowałam się czytam,czytam i czytam aż tu nagle!! KONIEC :CC Byłam zdesperowana :<< Alee to jeszcze nie koniec :CC Skończyłaś w takim fajnyym momencie :CC Ale i tak Cię koffam <3 Weny życzę i czasu :D (Czas zabiera mi drogę do szczęścia xD :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam skończyć, bo... no bo tak xD
      Dziękuję za komentarz <333

      Usuń
  18. PRZEPRASZAM, ŻE DOPIERO TERAZ!
    Wspaniały jak zawsze ;*
    Biedna Sara i Lu... Choć ciekawa jestem ich pełnych historii.
    Bardzo podoba mi się wersja badboy'a Federico. Oryginalna.
    Wybacz, ale się nie rozpiszę.
    Tak, tak.... głupia ja -,-
    Czekam na nexta!
    Loffki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi :)
      Dziękuję za komentarz, a next będzie jak zobaczę jeszcze jeden kom :D

      Usuń
  19. Olcia. <3333333333
    Przybyłam z dużym opóźnieniem, jak to ja oczywiście. XD
    Ale i tak nic nowego nie wniosę, bo przecież wszyscy tutaj obecni wiemy, że jesteś chodzącym geniuszem i w ogóle. <333
    Powiem, że zaskoczyłaś mnie z tym szpitalem, serio padłam, ale oczywiście pozytywnie. Bo niby jak inaczej? :D
    Coraz bardziej nas zaskakujesz i na to właśnie liczyłam. Za każdym razem udowadniasz nam jak wspaniałą pisarką jesteś. Bo jesteś, bez zaprzeczania mi tutaj. :P
    Tylko czekać na następne cudo w twoim wykonaniu. ♥
    Kocham, Soph. <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi, że z opóźnieniem, ważne że jesteś <3333
      Dziękuję za piękny komentarz, kocham cię <3333333

      Usuń
  20. Cześć :3
    Na początku ci powiem, że cię kocham :D
    Co już chyba wiesz :)
    OMG nie spodziewałam się, że Ludmi ma sis w psychiatrycznym o_O
    Biedna Sara ;(
    Byłam kiedyś w psychiatryku, bo syn nowego męża mojej cioci tam leżał o_O
    Jest tam strasznie i wcale nie fajnie ;(
    Ja mam 4 rodzeństwa trójka młodsza i siostra bliźniaczka :/
    Może i wywalam ich wszystkich z pokoju, czasami drę się na nich, że mnie pewnie w kosmosie słychać, mówię i myślę, że ich nie nawidzę ale jakby im się coś stało to bym nie przeżyła :/
    Kiedyś jak moja siostra udawała, że jest mną to po prostu musieli mnie trzymać, bo bym ją zabiła ( mam czasami takie dziwne napady szału i agresji :D).
    Ostrzegłam już, że jestem dziwna?? :D
    Cudowny rozdział <3
    Olu, z każdym twoim rozdziałem umacniasz nas w przekonaniu, że jesteś najlepszą bloggerką <3
    W każdym wątku jest pełno emocji, które wszyscy przeżywamy razem z bohaterami. Ty wyrównujesz moją zrytą psychikę ^_^
    Może wreszcie dzięki tobie będę normalna?? *_*
    I jeszcze takie info :
    Mam naprawczego zalanego przez sis Notebooka więc tak szybko się ode mnie nie uwolnisz :D
    I Love You <3
    Buziaczki :*****
    Caat :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * naprawionego
      Ostatni raz piszę na tym durnym telefonie komentarz z tą idiotyczną autokorektą ://
      Caat :3

      Usuń