niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział trzynasty

- Mówię ci, usiądź na kanapie.
Oparła głowę o jego kolano i zamknęła oczy.
- Tutaj mi wygodnie - zaprzeczyła.
Maxi westchnął głęboko. Przełączył kolejny kanał, jak to robił już od kilkudziesięciu minut.
- Po co tu w ogóle przychodziłaś? - zapytał.
- Ja również, drogi przyjacielu, cieszę się, że cię widzę - mruknęła pod nosem.
Odgarnął jej włosy z twarzy.
- Chodzi mi o to, że nie powinnaś wychodzić z domu - odparł. - Nie w takim stanie. Przecież mogłem do ciebie przyjechać.
- Daj spokój - jęknęła.
Przyłożył rękę do jej czoła. Była rozpalona.
- Zaraz skoczę do apteki po jakieś leki przeciwgorączkowe. Jak się czujesz?
- Bywało lepiej. Ale nie trzeba - zaprzeczyła. - Będę się zbierać do domu.
Podniosła głowę do góry. Rozprostowała kości w kolanach i dźwignęła się na nogi.
W tym samym momencie zakręciło jej się w głowie. Straciła równowagę i pewnie upadłaby, gdyby nie szybka reakcja Maximiliano. Praktycznie w ostatnim momencie poderwał się do pozycji pionowej i złapał swoją przyjaciółkę.
- Teraz nigdzie nie pójdziesz - rzekł. - Nie możesz być sama.
Chciała coś powiedzieć, chciała zaprotestować. Ale poczuła tylko jak żółć podchodzi jej do gardła. Nie zdążyła zareagować. Nagle zwymiotowała na podłogę przed nią. Zakryła usta ręką.
Poczuła silne ramiona pod swoimi plecami, a po chwili jej nogi oderwały się do podłogi.
Kilka sekund później klęczała przed muszlą klozetową w łazience. Wymiotowała głośno.
Jej przyjaciel odgarnął jej włosy do tyłu i zawinął je sobie na dłoni, pomagając jej utrzymać głowę w górze. Drugą rękę przyłożył do jej czoła.
- Boże, przepraszam... - Odezwała się cicho, kiedy jej organizm już się uspokoił. - Przepraszam Maxi, nie chciałam, tak mi głupio...
Pociągnął ją za włosy, podnosząc jej głowę wyżej.
- Nic się nie stało - odparł. - Oddychaj. Jadłaś coś nieświeżego?
Przymknęła oczy.
- Emm... ja...
- Camila.
Odwrócił ją w swoją stronę.
- Nie będziesz zły? - spytała.
- A mam do tego podstawy?
Wzruszyła ramionami. Wbiła wzrok w swoje kolana.
- Mów - usłyszała.
Westchnęła cicho. Oparła ciężką, pulsującą z bólu głowę o jego ramię.
- No... Bo wczoraj wieczorem byłam głodna - zaczęła - ale bardzo mnie bolała ta noga, byłam zmęczona... Po prostu nie chciało mi się wychodzić. Znalazłam coś w lodówce, ale to chyba długo sobie tam leżało... Takie jakieś dziwne w smaku było, ale zjadłam i... no tak to było.
- I co, mam nie być zły?
- Nie chcesz być zły - zapewniła go.
- Nie chcę - potwierdził - ale jestem.
Jęknęła cicho.
- Wiesz co, Cami? Czasami mam ochotę sprawić ci porządne lanie, żebyś w końcu się ogarnęła. Chociaż wątpię, żeby w twoim przypadku to choć trochę pomogło.
Zacisnęła rękę na jego dłoni. Spięła wszystkie mięśnie.
W ostatnim momencie popchnął ją w stronę toalety. Znów zaczęła wymiotować.
- Jesteś nieodpowiedzialną, niezorganizowaną, niedojrzałą i dziecinną dziewczyną, wiesz? Masz w planach kiedyś dorosnąć?
Podał jej kawałek ręcznika papierowego. Wzięła go od niego i wytarła nim twarz.
- Maxi, przestań - poprosiła. - Zaraz... zaraz posprzątam wszystko i pójdę do domu... no.
- Nie. - Chwycił ją za ramię, kiedy chciała wstać. - Niczego nie będziesz sprzątała, i nigdzie nie pójdziesz. Zostaniesz u mnie na noc.
- Nie chcę ci zawracać głowy...
- A weź mnie nawet nie denerwuj - przerwał jej. - Zaniosę cię na górę.
- Dam radę sama.
Podniósł brwi do góry. Pomógł jej wstać.
- W takim razie proszę bardzo.
Postawiła krok na przód. Utrzymała się. Przy drugim jednak poczuła, jak kolana się pod nią uginają. Straciła równowagę.
- Właśnie widzę, jak dajesz sobie radę.
Włożył rękę po jej plecy i podciął jej nogi. Oparła głowę o jego ramię i zamknęła oczy.
Wyszedł z łazienki. Skierował się w stronę schodów. Wszedł po nich na górę, a później ruszył do swojego pokoju.
Cóż, w końcu nie mógł położyć jej gdzie indziej. Jak na złość, dwudziestoletnie łóżko w pokoju gościnnym się zepsuło tak, że nie można było na nim jakoś po ludzku się przespać.
Kopnięciem otworzył drzwi. Znaleźli się w środku.
Całe pomieszczenie pozaklejane było różnokolorowymi plakatami z tancerzami z całego świata. Tu i ówdzie wisiały wielkie zdjęcia jego, Leona i Camili. Nie mogło również zabraknąć kilku fotografii jego przyjaciółki na motorze.
Ten pokój zdecydowanie nie wyglądał jak pokój dorosłego mężczyzny.
Położył Camilę na łóżku. Ponownie przyłożył rękę do jej czoła.
- Będę za piętnaście minut - powiedział. - Pojadę do apteki po coś przeciwgorączkowego. I przy okazji kupię coś na te twoje wymioty. Czekaj tutaj na mnie.
Chciał podnieść się z łóżka, ale ona chwyciła go za rękę.
Czuła się naprawdę beznadziejnie. Głowa pulsowała jej od bólu, obraz przed oczami stawał się niewyraźny, brzuch bolał ją niemiłosiernie, a ustach nadal czuła ten ohydny posmak.
- Nie zostawiaj mnie samej - poprosiła.
Spojrzał na nią ze współczuciem. Tak bardzo było mu jej szkoda.
- Cami, wrócę za moment - powtórzył. - Przecież muszę kupić ci jakieś leki. Spróbuj zasnąć.
Ścisnęła mocniej jego wielką dłoń.
- Nie idź - rzekła. - No błagam cię...
Westchnął cicho.
- Przesuń się trochę.
Zrobiła mu miejsce obok siebie. Ułożył się wygodnie i przykrył siebie i ją kołdrą.
Położyła głowę na jego piersi. Odgarnął jej włosy z twarzy.
- Maxi...
- No co?
- Dziękuję, że jesteś - powiedziała.
Zaśmiał się pod nosem. Pocałował ją w czoło.
- Zawsze będę, moja księżniczko na różowym, czterokołowym rowerku.
Uśmiechnęła się lekko.
- Powiedział nieustraszony rycerz z czerwonym wiaderkiem na głowie i żółtą łopatką w ręce.

Wzięła do ręki pomarańczową maszynkę. Ścisnęła ją w dłoni.
Wahała się. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Za każdym razem miała ogromne wyrzuty sumienia, że sobie to robi. Ale nie mogła inaczej.
To trwało już... ponad dziesięć lat. Zaczęła sprawiać sobie ból, gdy skończyła dwanaście lat. Dwanaście lat. Przecież to jeszcze dziecko, ktoś by powiedział. Jednak Natalia, to było inne dziecko, z innymi potrzebami, z innym charakterem i z innymi problemami. Problemami, które w pewnym momencie ją przerosły.
Wiedziała, że okaleczanie się, tak naprawdę nic nie da. Na jej nadgarstkach pojawią się tylko najpierw rany, a później blizny, które może po czasie znikną. A jeśli nie znikną? To wtedy Naty będzie miała niezaprzeczalny dowód swojej beznadziejności.
Zbliżyła ostrze do swojej ręki. Przytknęła je do zimnej skóry. Pociągnęła w dół.
Zabolało. Jak zawsze. Ręka ją zapiekła, pojawiła się głęboka rana.
Wypłynęła krew.
Zamknęła oczy. Zacisnęła zęby i nadal zadawała sobie ból.
Dwa rodzaje bólu; psychiczny i fizyczny. Nie wiedziała, który jest gorszy. Większość powiedziałaby, że to ten fizyczny, bo w końcu się go czuje, ale... czy bólu psychicznego nie czujemy? Czy on po prostu jest, niezauważalny, nieprzeszkadzający?
Nie. Ból psychiczny niszczy nas od środka, zmienia nas. W naszej głowie dzieje się coś niedobrego, zmienia się wszystko. Nasz umysł przestaje być naszymi niewolnikami, wyrywa się na wolność i robi zupełnie coś innego, coś, czego my nigdy byśmy nie zrobili.
Czasami... czasami najlepszym rozwiązaniem jest po prostu poprosić o pomoc. Umieć przyznać, że sami nie damy sobie rady.
Ale ona tego nie chciała. Przecież i tak nikt by jej nie zrozumiał. Wyśmialiby ją i zwyzywali od idiotek i bezmózgów, z czym to wiele razy się spotkała.
Nieraz miała wrażenie, że już sobie nie poradzi. Zawsze otoczona była wieloma osobami, wokół niej było tyle doskonałych ludzi, jak jej rówieśnicy, znajomi, Violetta.
Często zadawała sobie pytanie, dlaczego to właśnie ją to wszystko spotyka. Nigdy nie dostawała odpowiedzi. Czy zawiniła kiedyś czymś? Czy kogoś skrzywdziła, sprawiła mu przykrość? Nie wiedziała, nie pamiętała.
Zawsze była dobra, bynajmniej starała się taka być. Nie wychodziła przed szereg, nie uważała się za lepszą, i nigdy nie awanturowała, gdy ktoś nią pomiatał.
Walczyła od zawsze. Nie chciała się poddać i pokazać, jak bardzo cierpi. Tylko w domu, kiedy była sama, ukazywała swoje najgorsze słabości.
Z jej oczu popłynęły łzy. Tak bardzo ją bolało... Mimo to nie przestała.
Koc na którym siedziała, cały był już w czerwonej krwi, a zakrwawiona maszynka nadal tkwiła w jej trzęsącej się dłoni.
Drzwi jej pokoju otworzyły się z hukiem. Do środka wpadła jej siostra.
Nie podniosła głowy.
- Co ty robisz?!
Podbiegła do niej, klęknęła obok i wyrwała jej maszynkę z ręki. Ona sama miała dłonie owinięte białym bandażem, który nosiła już od kilku dni.
- Co ci padło na głowę? - Chwyciła ją za ramiona i potrząsnęła nią. - Mówiłam ci, żebyś z tym skończyła!
Spojrzała na nią.
- Akurat ty tutaj nie masz nic do gadania - rzekła. - Zajmij się sobą.
- Natalia, jestem twoją siostrą, chcę ci tylko pomóc!
- Ale ja nie potrzebuję pomocy! - krzyknęła. - A tym bardziej od ciebie.
Violetta przygryzła wargę.
Dlaczego ona taka była? Przecież chciała dla niej dobrze, chciała tylko, żeby była szczęśliwa. To w końcu jej siostra.
Spojrzała na jej ręce.
- Wiesz, że to nie zniknie, prawda?
Natalia uśmiechnęła się z ironią. Podwinęła rękaw bluzy.
- Tak jak to? - Wskazała na jedną z blizn koło łokcia. - I to? - Dotknęła ręką kolejnej.
Viola spojrzała na nią z bólem.
- Dlaczego sobie to robisz? - spytała.
- A dlaczego ty mi to robiłaś?
Nie rozumiała sensu tych słów. Słyszała je już któryś raz, jednak nigdy nie zorientowała się o co chodzi jej siostrze. I dobrze. Tak miało zostać.
- Niech w końcu dotrze do ciebie, że nie mam zamiaru cię słuchać - dodała po chwili. - Mam gdzieś twoje prośby, rozumiesz?
Violetta odgarnęła włosy z twarzy i założyła ręce na piersi.
Chciała jej pomóc, ale nic na siłę. Nie będzie zmuszać jej do niczego. Chce, ale już po prostu nie ma na to siły.
Natalia sama musi wziąć się za siebie i zmienić swoje życie jeśli chce, by ono miało jakikolwiek sens. Bo ona sama tego nie zmieni.

Wszedł do zatłoczonego klubu. Uśmiechnął się. Lubił to miejsce.
Po całym dniu spędzonym w szkole wśród rozwrzeszczanych dzieciaków, i po tłumaczeniu w kółko tych samych nut czterdziestce dzieci, należała mu się chwila odpoczynku.
Tylko na dyskotece, w otoczeniu chętnych panienek i seksownych barmanek zapominał o wszystkim i wchodził do swojego świata. Do złego świata.
Podszedł do baru.
- To co zawsze, słonko - rzucił do kobiety stojącej za ladą.
Po chwili stanęła przed nim wielka szklanka ognistego whisky. Wziął ją do ręki i przechylił. Opróżniła się po kilku minutach.
Wiedział, że jak Marco się dowie, to się zdenerwuje. Obiecał mu, że ten wieczór spędzi na szukaniu odpowiednich piosenek do akademii, która ma odbyć się za miesiąc. Powinien teraz siedzieć przy komputerze i wertować wszystkie strony w poszukiwaniu prostszych lub trudniejszych nut, w zależności od poziomu zaawansowania każdego dzieciaka. Wprawdzie to zajęcie było nużące, ale sam musiał przyznać, że widok radości na twarzach któregoś z uczniów, kiedy udało mu się bezbłędnie zagrać jeden akord, był bezcenny.
Jednak w tym momencie miał ochotę jedynie upić się, przespać z jakąś laską, a kolejny dzień spędzić w łóżku. Dlaczego?
To właśnie dzisiaj, 28 maja, wypadała kolejna rocznica śmierci jego ojca. Kolejna rocznica, kiedy to postanowił sobie, że nie podda się bez walki, i nie będzie bał się tej kobiety zwanej tak bardzo często matką. Kolejna rocznica, kiedy to zboczył na gorszą drogę życia, z której do tej pory nie zszedł. Bo nie potrafił.
Rozglądał się po sali, uważnie przyglądając się każdej obecnej tutaj kobiecie.
Wszystkie były takie same. Poubierane w krótkie spódniczki i bluzki odsłaniające większą część ciała, na nogach dziesięciocentymetrowe szpilki, włosy sięgające pasa, które co chwile odgarniały z twarzy, mocny makijaż i oczywiście te uwodzące ruchy. Przystawiały się do każdego mężczyzny, który wpadł im w oko i bez cienia skrępowania zaciągały ich w stronę wyjścia z klubu.
Jak można szanować kogoś takiego?
Obok niego, na wysokim barowym krześle usiadła młoda blondynka. Widać było, że była już nieźle wstawiona. Uśmiechnął się pod nosem.
- Co taka piękna dziewczyna robi sama w barze, o tej porze hmm? - spytał uwodząco.
Odwróciła się w jego stronę. Zarzuciła włosy na ramię i spojrzała na niego nieprzytomnym wzrokiem. Świetnie - pomyślał - pójdzie jeszcze łatwiej.
- Jak masz na imię, złotko?
Uśmiechnęła się uwodząco.
- Nie podaję imienia nieznajomym - odparła.
Położył dłoń na jej udzie i przysunął się bliżej niej.
- Ja jestem Federico - powiedział. - Widzisz? Już nie jestem nieznajomym.
Zaśmiała się słodko i odgarnęła włosy z twarzy.
Nie myślała nad tym co robi. I gdyby była trzeźwa, na pewno by się do tego nie posunęła. Ale... Musiała odreagować to, co stało się kilka godzin wcześniej.
Lekarze jej siostry powiedzieli, że jest coraz gorzej. Jej stan się pogarszał, była coraz bliżej śmierci. Nie chciała jeść, nie słuchała pielęgniarek.
Zdawała sobie sprawę, że jeśli dalej tak pójdzie, Sary już niedługo może przy niej nie być.
- Ludmiła.
Zszedł z krzesła i stanął za nią. Otoczył ją ramionami.
- Piękne imię, ślicznotko - szepnął jej do ucha. - Jednak nie powiedziałaś mi, co robisz sama o tej porze, w barze pełnym chętnych facetów?
Nie odpowiedziała od razu. Przez chwilę zastanawiała się nad odpowiednimi słowami.
- Próbuję zapomnieć - rzekła w końcu.
- Cóż, mogę ci w tym pomóc.
Odwróciła się w jego stronę. Uśmiechnęła się.
Wiedziała o co mu chodzi. Mimo to, chciała tego. Nigdy nie robiła tego z obcym facetem, jednak teraz sytuacja była zupełnie inna.
- Chodźmy.
Zeskoczyła z krzesła i chwyciła go za rękę, po czym pociągnęła w stronę schodów.
On wiedział, że dziewczyny wymiękają na jego widok i są w stanie zrobić wszystko, ale nie sądził, że dopnie swego tak szybko. Niemniej jednak, cieszył się.
Zapowiadała się ciekawa noc. 

 
Jest i rozdział trzynasty. Nie będę się wypowiadać na jego temat, bo to dno do potęgi ętej. Cóż, mam nadzieję, że oczu wam nie wypali jak zaczniecie to czytać ;)
No, chyba coś dla fanów Fedemiły xD Ich wątek to już kompletnie spierniczyłam, przepraszam.
A jeśli już mowa o Fedemile. Co do parta na drugim blogu... Nie wiem, kiedy się pojawi. Naprawdę, nie wiem. Utknęłam w jednym miejscu i jak na razie nie potrafię ruszyć dalej. Nie wiem jak ubrać w słowa to, co mam w głowie. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu pojawi się druga część, będę się starała ;)
I jeszcze jedno. Jak sami wiecie, koniec szkoły, poprawianie ocen = mniej czasu. Nauczyciele walą sprawdziany na każdym kroku, a trzeba to jakoś ogarnąć, nie? :D Niektórzy znają ten ból ;)
Po radzie to wszystko się trochę uspokoi i będę miała więcej czasu, więc... no xD Mam nadzieję, że nie będziecie źli, jeśli do tego czasu posty nie będą pojawiać się często.
Cóż, to chyba tyle. Zapraszam do czytania ;)
Awww gif z chłopakami taki zarąbisty <33333

17 KOMENTARZY = ROZDZIAŁ 14

Kocham was <33333

62 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. WRACAM! :)
      Rozdział BOSKI!
      Cami uparta, prawie tak jak ja! :)
      Biedna Naty.... Szkoda mi jej...
      KIEDY LEONETTA SIĘ SPOTAKA? COO?! Czekam na to od początku!
      Ale oczywiście najbardziej czekam na MARCESCE! Moja kochanaaaa paraa!!
      Fran bidulka! Niech Marco odwiedzi ją w tym szpitalu! :) Żeby nie była smutna! ----->hehe, nie ten rozdział.
      Fedemiła się zapowiada!
      Czekam na następny!
      Boski rozdział. Pisałam już to? No cóż twój blog jest podwójnie boski!
      Nie umiem pisać komentarzy -,-. Staram się jak mogę, ale i tak mi nie wychodzą!
      Natalia

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Hyhy, co za rozdział :)
      Zacznę od początku:
      Co ta Camilla sobie wyobraża?! No co, ja się pytam?
      Jak ona może tak o siebie nie dbać? Przecież to się może naprawdę kiepsko skończyć. Lubię ją i to bardzo, więc mam nadzieję, że zmądrzeje :)
      Leon, ty też musisz przemówić jej do rozumu, Maxi nie może być sam. Jesteście przecież wielką trójką, czyż nie?
      Zazdroszczę jej takich przyjaciół a w szczególności " rycerza z czerwonym wiaderkiem na głowie i żółtą łopatką w ręce". Kocham to zdanie xD
      Jednak nie dziwie się, że Maxi'emu ma czasem ochotę jej przyłożyć. Troszczy się o nią, albo chociaż próbuje, a ona co?
      Jej chyba też, na swój sposób nie jest łatwo, studia,motocross... Wierzę, że wszystko niebawem się ułoży
      Naty i Violka. Hmmm... biedna jest ta Natalia. Sama i tak dalej. Nie dziwię, że się tnie. Ale to nie zawsze jest wyjście z sytuacji.
      Maxi, kochanie czym prędzej przybądz do niej, bo ja nie wiem co jej może jeszcze do głowy strzelić. No szybciutko <3
      Bardzo pięknie pokazałaś ich relację. Dwie siostry, każda inna i żadna nie mogąca zrobić pierwszego kroku ku porozumieniu. Ja jednak myślałam, że po ostatnim rozdziale wszystko się ułoży. Tylko, że chyba nudno by było :)
      I punkt kulminacyjny:
      Mój kochany Feduś i Ludmiłka <3
      Tak myślałam, że oni się spotkają po raz pierwszy w takich warunkach. Bo gdzie indziej?
      Aj,aj,aj Marco będzie zły. Lubię jak się złości :)
      Federico-
      samozwańczy pan i władca świata, się znalazł ;D
      I tak go kochamy,nie?
      Biedna Lu, z jej siostrą jest coraz gorzej. Nie wiem jak ona sobie poradzi, ale wiem, że będzie silna. Jak zwykle. Moja dzielna Ludmiłka ;*
      Spotkanie w nocnym klubie może owocować tylko jednym, a mianowicie demoralizacją młodzieży ;)
      Mam nadzieję, że ta "ciekawa noc" wg. Fede zostanie nam ukazana. Chociaż w kawałeczku :)
      Ja niewyżyta _^.^_
      Co poradzę, prawa młodości xD
      Nie dziwię się Ludmile, na jej miejscu postąpiłabym tak samo i to samo zrobiła. Nawet na trzezwo :)
      Federico po prostu tak na nas, kobiety, działa.
      Podsumowując, cudny rozdział i nie waż się mówić, że Ci nie wyszedł. Pechowa 13 też Ci nie przeszkodziła. Masz talent i mam nadzieję, że to opowiadanie będzie trwać, trwać i trwać :)
      Kochana Olu,
      przepraszam za taki długaśny i bezsensowny komentarz, ale cóż... Twoja opowiadanie i nowe rozdziały tak na mnie działają :D
      Kocham, kocham, kocham, kocham, kocham i kocham <333333
      Cathy

      Usuń
    2. Boże, nie masz za co dziękowac, ja uwielbiam takie komentarze <3
      Super, że ci się podobało ;)
      Ja też cię kocham <3

      Usuń
  3. Miejscówka zajęta, tylko czas przeczytać. :) <3
    OLENCJA DODAŁA 13, HYHY. <3 XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heja, hej Alexandro! ♥

      Może zacznę od naszych numero uno - Camili i Maximiliano? :D Si? No to si, hyhy. :) <3
      Ich przyjaźń jest tak cudownie opisana, dzięki Tobie. Tak pięknie, tak pięknie. Same ochy i achy, no. <3 XD (bez skojarzeń? Zawsze gdzieś się znajdują. XD) Nie wiem jak można nie lubić tej rudawej niewiasty u Ciebie, owiniętej pewnością siebie. :D Gdzie motor - tam Camila. Gdzie Maxi i León - tak Camila. Gdzie muszla klozetowa i wymiociny - tam Camila. XD Camila kurde wszędzie, no! :) <3 Haha, uwielbiam ją, tak mi się zdaję. XDD (y) Jej pewność siebie, jej siłę i energię. Jej nie poddawanie się oraz dążenie do celu. :)
      ,,- Maxi...
      - No co?
      - Dziękuję, że jesteś - powiedziała.
      Zaśmiał się pod nosem. Pocałował ją w czoło.'' - awww. ♥

      Natalioszka - osz w kopyto Martyny. :c (haha, wiesz, że mam kopyto i poroże? XD Ciekawe, prawda? :D XD)
      Cięłaś się, kochanie? :c Ja tam z natury nie lubię jak ktoś się tnie, jak przejeżdża sobie po skórze tą całą żyletką, pfe. XD :c Takie salhsdxfgb - ohydne. ;/ XD Te całe żyły są, jak je przetniesz.. Jezuniu. ;/
      Ale dobra, Natalko - o tobie miałam mówić! XD :D
      Do kopyta, tego Martyniowego - mogłaś pójść do mnie z problemami. Ja bym Ci jakoś pomogła, tak? Dlaczego tego nie zrobiłaś? Polska i Argentyna nie są od siebie aż tak oddalone, w ogóleeee.. XD Dawaj w pierwszy samolot i leciaj (ta, leciaj. XD) do mnie! A przy okazji - weź ze sobą takiego fajnego mężczyznę - Leóna Verdasa. Si? Si, gracias chica. XD ♥ ily. :3 XD (tak btw. ona go przecież wgl. nie zna. XD Nawet Maximiliana jeszcze nie poznała. XD)
      Violka taki super hiper bohaterka, która najpierw przylatuje, a później sb odlatuje, pf. XD Haha, podejście względne, okeeej. (y) :D
      -O maj gasz, Natalciu! Co ty zrobiłaś?
      -Gówno Cię to obchodzi, siostruniu.
      -A skąd wiesz? No doooobra, sisterko. Chciałam pomóc, pf. Violka odchodzi. *tup, tup, tup*
      NIE, TU NIC NIE ZAISTNIAŁO. XD To tylko Martyna, nie zwracaj uwagi. XD :D

      O Federcio, (specjalnie, tak zdrobniale ,,Federcio'' napisałam. ^^) alkohol zawładnął ciałem i duszą? Hm? Ty podrywaczu! A twoje kobiety to czytają i czytają, jak inne podrywasz na swój seksapil, pf. XD (za dużo ,,pf'' piszę, za dużo. XD Jest ze mną źle, ojj źle. XD) Byś się wstydził. Ale podrywanie panny Ferro to coś innego, hyhy. :) Żony Ci wybaczają (Mówię za nie, boją się rozmawiać po tym z tobą. (...) Co ja kurde pieprze. ;-; XD), bądź rozgrzeszony, dziecię! ;) <3 XD
      Ach, podrywanie Luśki, aj lajk it. (y) Haha, zachodzi ją od tyłu, hyhy. XD Nie, nic. XDD Haha. :D
      ,,Zapowiadała się ciekawa noc.'' - będzie, będzie się działo! Będzie zabawa, coś tam o północy! XD :D
      A tak wgl. ja Ci tam nie pozwalam by sisterka Lusi ,,ómaryła''. No chyba, że tak jak ja na lekcjach, hyhy. :D Tak pozwalam, na parę minut. XD :)

      Usuń
    2. Ogółem to masz świetny styl pisania, wiesz? <3 Taka cała Olencja, aww. ♥ Moje ty kochanie. x
      No to poczekam na tą 14, w szkole pwn Cię męczą (pisałaś nawet nam o tych sprawdzianach. Ja jutro z przyrody pisze poprawę; pojutrze pwn rela, środa >>> historia i poprawa z matmy, a czwartek? 5? Sprawdzian z anglika. ;-; Ło maj gasz, Kyrie Elejson. (chyba tak się piszę. XD tak wgl. nawias w nawiasie, okej. XD (y)))
      To by było tyle? :)
      A tak!
      Wytrzymaj ten tydzień, czekaj na następny weekend, zbawienie! Pisz dla Nas przepiękną 14-steczkę no i.. ciągle ze mną wytrzymuj! XD Z moimi komentarzami, które swoją drogą są tak dupne, a jednak z jakieś strony zajebiste. XD (y) Hyhy, ach ta skromność. (y)
      Oleczka, mam nadzieję, że wywołałam uśmiech na twej szlachetnej twarzyczce, niech Ci służy - aż po wieki, Skarbie! ♥
      Dziękuję za ten rozdział; przyjacielskie Caxi, Natalkę z maszynką (do golenia? ALE JA JESTEM GŁUPIA. Nie słuchaj mnie, wiem już o jaką chodzi. XDD), choć wiesz, że lepiej byłoby jakby się nie cięła. :) <3 Oraz za pijaną Fedemiłkę. XD (y) Masz ode mnie, kolejną?, okejkę. :D *okejka for Olciaczek.* (ach te nowe ksywki, hyhy. XD)
      Miłych dni, aż pięciu szkolnych. :c
      Pozdrowionka od Horhiego i Martynki,
      Ciotexy, takie dwa; uwielbiające jeść! #jedzenie #życiem #mówiła #Martyna #i #mówił #Horhi (zryta bania! ♥ XD)
      No ten tego;
      Bigaśne ciotexy! ♥

      Usuń
    3. Boże, Martyna, jaka ty jesteś głupia xD Ale i tak cię kocham <3333
      Przychodzę wkurzona do pokoju bo się pokłóciłam z mamą, siadam na kompa, wchodzę se na bloga, widzę twój komentarz i od razu mi się humor poprawia i ryję jak głupia xD
      Kocham cię, Boże <3333 Dziękuję ;)

      Usuń
    4. Olciak.. ale na komputer się nie wchodzi. <3 XD
      Haha, się przy nim siada, sialalala. :D
      Tak na przyszłość, hyhy. :3
      Poprawiłam Ci humor? Moja głupota jest taka cudowna *o* Nie wiem dlaczego mnie za nią ochrzaniają... XD Nie wieem.. XD
      Olusia mnie kocha, Jezu. *o* (był Bóg, teraz czas na Jezusa, hyhy. :D)
      Też Cię kocham, si si. x
      To jak.. Natalka przywiezie mi Leósia? ;) Byłam taaka grzeczna.. XD

      Ta najgłupsza i najgłodniejsza. ♥ (chociaż teraz nie jestem aż tak głodna. XD)
      Pozdro z krzesełeczka. ;* Hyhy. ^^

      Usuń
    5. Pff ale ja jestem taka zajebista i siadam na mojego komputra, zazdrościsz? xD
      Nie no, żartuję, nie jestem zajebista.
      A to się jej spytaj czy ci go przywiezie :D
      No jak tu cię nie kochać? <3

      Usuń
  4. Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszę się, że udało mi się wrócić w tak szybkim czasie.
    Może tempo nie było błyskawiczne, ale zawsze mogło być gorzej, prawda?
    Olu, trzynastka była naprawdę bezbłędna.
    Opisujesz wszystko tak pięknie, że nie potrafię napisać o tym niczego złego.
    Twoje opowiadanie zdecydowanie wyróżnia się na tle innych.
    Nie wiem, jak to robisz, ale piszesz doskonale.
    Łatwo zauważalna jest lekkość, z jaką to robisz.
    Ty wiesz, że kocham u ciebie Cami i Maxi' ego, tak?
    Z każdym rozdział zaczynam lubić ich coraz bardziej.
    Ich dialogi kompletnie mnie rozwalają, co jest u mnie rzadkością.
    No, spójrz tylko:

    " - Zawsze będę, moja księżniczko na różowym, czterokołowym rowerku.
    Uśmiechnęła się lekko.
    - Powiedział nieustraszony rycerz z czerwonym wiaderkiem na głowie i żółtą łopatką w ręce."

    Jak można nie zacząć się z tego śmiać?
    Elementy humorystyki w każdym opowiadaniu są potrzebne.
    Ty, idealnie wtapiasz je w tło, że tak się wyrażę.

    Kocham cię! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję ;)
      Hyhy, mi też się chciało śmiać z tego dialogu, nie wiem czemu xD
      Też cię kocham <3333

      Usuń
  5. Moje miejsce nie oddam ♥ wrócę niebawem♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo, nie oddawaj ^^

      Usuń
    2. Witaj Olu !!!♥
      Przepraszam za lekkie opóźnienie ale wiesz szkoła -,- dobrze już Cię nie zameczam moimi problemami przejdę do cb kochana♥ od czego zacząć. ...hmmmmm... od rozdziału hyhy tradycyjnie xD
      Piękny wątek pięknej przyjaźni czyli mowa tu o nikim innym jak nie o Cami i Maksim. Maxi taki opiekuńczy i kochany jej rycerz z czerwonym wiaderkiem na glowie i żółtą łopatka w ręce xD awww.... lubię tą dwójkę ALE TYLKO jako przyjaciół ♥ kolejny wątek to wątek naszej zdesperowanej Natalii. Dziewczyna koi swój ból i cierpienia poprzez kaleczenie się. Biedna ona nawet nie wie jak bardzo potrzebuje bliskości. Bliskości drogiej osoby jaką jest violetta. Siostra próbuje jej pomóc jednak uparta Natalia nie chcę uważa że daje sobie ze wszystkim radę. .. tylko szkoda że nie wie jak się myli...Kolejny wątek to wątek Naszej Fedemilki xD Biedna Lu z jej siostrą coraz gorzej :'( zresztą Fede też nie za wesoło ... rocznica śmierci ojca :'( Fede chcąc przenieść się do swojego świata idzie do.klubu nocnego spotyka tam Ludmile. Blondynka od razu wpadła mu w oko i zaczął swoje "łowy"... zapowiada się ciekawa noc xD...
      Rozdział był wspaniały ( powtarzam ci to już od dawna ale będę to powtarzać i powtarzać aż w nieskończoność xD). Kochana nawet.nie wiesz z jaką niecierpliwością czekam na twoje rozdziały ♥ To coś na górze ?! To coś na górze jest piękne !!! ♥ Wmawiaj sobie ile chcesz ja wiem swoje xD Przepraszam Cię za TO COŚ ale jestem nie wyspana i dziś cały dzień tracę kontakt z rzeczywistością -,- ok nie przynudzam już dozobaczenia kochana! ♥
      Kocham, wiki♥

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za piekny komentarz, kocham <3

      Usuń
  6. Moje. buhahahah
    Tym razem nie ostatnia. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny rozdział! Mogę nawet stwierdzić, że najlepszy z tego opowiadania. A mówią, że trzynastka jest pechowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja bym powiedziała, że jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy xD Ale cieszę się, że ci się podobało, dziękuje <3

      Usuń
  8. Ciao ♥
    No wiesz co? No wiesz co? Złotko ja mam do ciebie małą prośbę,
    ale pewnie się nie zgodzisz. Czy mogłabyś przestać tak PIĘKNIE pisać?!
    No ja się pytam, a jak się pytam to oczekuje odpowiedzi.
    No więc tak bardzo mi się podobał cały rozdział :)
    Zaczniemy sobie od pierwszego akapitu:
    Jezu jak ta Camila musiała się namęczyć, no
    bo niech ktoś się postawi w jej sytuacji.
    Cały czas wymiotowała, a co najgorsze nie
    mogła nawet na dwóch nogach ustać.
    Nie wspomnę już o super rycerzu, tu chyba
    wiesz o co mi chodzi, który pewnie oddałby za nią życie.
    Świetnie wyszło naprawdę coraz bardziej się wciągam.
    Co do drugiego akapitu:
    Natalia jak się będzie tak cięła to nie wiem,
    co to z tego będzie. W tej krwi to ona by się
    pewnie utopiła :( Nie potrzebnie się tnie,
    nawet siostra jej to mówi, a ta sobie olewa.
    No cóż pewnie nie chce jej się żyć, skoro to robi.
    No i trzecie akapit:
    Fede to chyba za bardzo się lansuje.
    Klub nocny hmmm nieładnie, nie ładnie.
    A więc tam Ludmi poznał... Gdyby się tak
    zastanowić, to kto wie, co tam się wydarzy,
    może ona.... A nie będę lepiej pisać XD
    ~~~~
    Niesamowity rozdzialik i bardzo ciekawy.
    Dziękuje Ci, że jest taki blog, co jest świetny,
    ale to nie zasługa blogspot i bloggera, tylko
    Ciebie!
    Świetne, czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie umiem pisać inaczej, przepraszam xD
      Dziękuję za taki piękny komentarz, kocham <3

      Usuń
    2. Ja też Cię kocham :*
      No i mam nadzieje, że zaczniesz pisać książkę :D
      Czekam na jej wydanie = kupię ;*
      Kocham ♥

      Usuń
  9. Świetny. Mam nadzieję, ze Violetta pomoże wyjść z tego Naty. Na serio Cami jest czasami strasznie uparta. Brakowało mi w tym rozdziale Leona. Czekam na next. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam jedno, tylko jedno pytanie: Dlaczego piszesz tak zajebiście?! Kiedy czytam Twoje rozdziały, party albo nawet notki informacyjne, to czuję się beznadziejnie, bo ja nawet porządnie zdania nie potrafię napisać :c Moja samoocena ulega pogorszeniu :'( Ale ty się ciesz, bo piszesz naprawdę fantastycznie! ;3

    Jeśli zacznę od początku, to będę zmuszona zacząć od Camili, a ja jej no... Powiedzmy sobie szczerze - ja jej nie lubię xD Ruda szkapa jak zwykle uparta, a Maxi robi jej za służącego. Nieładnie Bufonie, nieładnie.
    Naty, biedna moja :( Dlaczego ona to robi? Powiedz mi, bo tylko ty wiesz. Przyznam, że raz, jeden jedyny raz, myślałam, żeby to zrobić... Ale zrezygnowałam, bo przecież nie jestem głupia. Znalazłam wsparcie w przyjaciółce i ona nie pozwoli mi zrobić żadnej głupoty. Natalia gdyby tylko chciała mogłaby zakopać topór wojenny między nią a Violettą. Siostra też może być przyjaciółką. Gdyby się pogodziły, Violetta zapewne by jej pomogła, ale z takim zachowaniem Naty, nic nie zdziałają.
    Federico jaki podrywacz xd Lu mu dość szybko uległa, a ja myślałam, że ją to raczej trudno zdobyć. Ale weź nie zabijaj Sarci :c Nie chcę, żeby Ludmiła się załamała. Chociaż jej nie lubię, to jednak u Ciebie ją kocham, ale co do Camili zdania nie zmienię, wciąż jej nienawidzę xD Ciekawa jestem jak ta wspólna noc Fedemiły się skończy. Hehehe, ja i te moja zboczone myśli >.< Dziwę się, że jeszcze czytasz ten mój komentarz, bo z każdym kolejnym słowem traci on sens.

    Smutam, że masz zastój z napisaniem kolejnej części parta o Fedemile ;/ Mogę Ci jakoś pomóc? :c Sama mam do napisania parta o nich, ale ciii, on może poczekać xd
    Nauczyciele są chorzy psychicznie, walą od cholery tych sprawdzianów i myślą, że damy radę wszystkie napisać na 5. Czasami mam ochotę oddać im pustą kartkę xD Oceny w tym roku będą najgorsze w dziejach mojej edukacji. Cóż, gimnazjum niszczy ludzi XD Z utęsknieniem wyczekuję wakacji, żebym w końcu mogła spokojnie, bez zmartwień wziąć w rękę książkę, poczytać i czerpać inspirację do kolejnych partów ;3 No i będzie dużo czasu na spanie <3 A ty będziesz miała ogrom czasu na pisanie rozdzialików i parcików ;> Jak będziesz w jednym tygodniu dodawała jeden part i jeden rozdział to po prostu żyć nie umierać ^^
    Wiem, nie potrafię pisać komentarzy. Przepraszam x_x
    I tak Cię kocham ;*
    Agata :)
    [Zastanawiam się, czy nie wrócić do starego nicku na bloggerze, bo ten mi się znudził XDD]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, okey, dużo osób nie lubi Camili xD Ale proszę, przestań tak o niej gadać, bo mnie to denerwuje, ok? ;) Nie żeby coś, ale... no po prostu tak :D
      Boże, możesz mi pomóc? O_________o Napisz do mnie na gg! 49282391 - możesz być moim zbawieniem <3
      Dziękuję za piękny komentarz, kocham cię <3

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Cześć moja Kochana,
      powinnam być wcześniej, wiem przepraszam (tak, to mój ulubiony rytuał a wakacje coraz bliżej, na te dwa miesięce będę musiała znaleźć sobie jakiś inny xD), już zabieram się za czytanie! :)
      Na samym początku mamy Camilę i Maxiego - parę idealnych przyjaciół, którzy kochają się bezgranicznie, zresztą Maxi pokazuje jej to tutaj na każdym kroku, Cami może nie jest aż tak wylewna ale wszyscy dobrze wiemy, że również jej na nim zależy.
      Jest uparta, ehh, no jak to Cami, chce pokazać że jest silna i że sobie poradzi ale nie zawsze tak można, nieraz trzeba przyjąć pomoc od innych, zwłaszcza od najbliższych, nie zawsze można sobie samemu poradzić.
      Maxi jak zwykle przekochany - opiekuje się nią, zatrzymał ją u siebie nawet wbrew jej woli xD
      Dobrze jej dogadał, może trochę za ostro ale czasem tak trzeba - powinna wziąć się w garść, powinna o siebie zadbać.
      Chce pokazać że jest niezależna i samowystarczalna ale robi sobie tym krzywdę, a przecież nie tędy droga.
      Księżniczka na różowym rowerku i jej rycerz z wiaderkiem na głowie, ojej, oni są przeuroczy, naprawdę <3
      Widać że Cami naprawdę mu ufa bo poprosiła go żeby został, przy niej, żeby jej nie zostawiał, od dziewczyny na pozór tak samodzielnej musiało to być trudne, a on został, widać jak bardzo im na sobie zależy.
      Zawsze był i zawsze będzie - naprawdę są przeuroczy! <3
      I Naty, podobnie jak Cami - sama robi sobie krzywdę, tyle że Natalia bardziej... otwarcie?
      Chce pokazać światu, nie, chyba raczej chce pokazać sama sobie jak bardzo jest słaba, beznadziejna?
      Tyle że to w niczym jej nie pomoże, to będzie ją ściągać na dół, coraz to bardziej i bardziej.
      Ból psychiczny i fizyczny - który gorszy?
      Zdecydowanie psychiczny, fizyczny da się jakoś znieść, zamaskować, oszukać lekami, psychicznego nic nie zmyli, może się tylko przeradzać w mniej wyczuwalny, a później już jest tylko pustka czyli może być jedynie coraz to gorzej, trzeba umieć nad tym zapanować co wcale nie jest takie proste.
      Natalia nie może poradzić sobie z bólem psychicznym i próbuje zadać sobie fizyczny by zagłuszyć wewnętrzne cierpienie ale to na nic, tak się po prostu nie da.
      Bała się poprosić o pomoc z zewnątrz, bała się że zostanie wzięta za idiotkę, wariatkę - no właśnie, próbowała sobie poradzić sama ale nie radziła sobie, myślę że podobnie jak większość z nas.
      Jedynie niektórzy lepiej sobie radzą z bólem, są w stanie jakoś to przezwyciężyć, a inni nie.
      I to wcale nie oznacza, że są gorsi.

      Usuń
    2. Naty odtrąca od siebie Violettę - z jednej strony to nic dziwnego, Vilu zawsze radziła sobie lepiej więc Natalia ma do niej swojego rodzaju żal ale stawiając się w sytuacji Violetty... ona też nie ma łatwego zadania.
      Chce pomóc siostrze ale nie wie jak, nie potrafi, ona nie chce jej do siebie dopuścić, taka bezradność jest najgorsza.
      Obie nie miały już siły, obie czuły się bezradne.
      Sytuacja na pozór bez wyjścia ale czas leczy rany, prawda? Trzeba tylko trochę mu w tym pomóc.
      Fede, cóż, Fede jest zupełnie inny niż jego przyjaciel, miał szukać piosenek, poszedł się zabawić i spotkał tam ją.
      Ludmiła martwiła się o siostrę która była w coraz to gorszym stanie i postanowiła... odreagować? Chyba tak.
      I wszyscy widzimy jak to się skończyło :D
      Ja mam tylko szczerą nadzieję, że nie będzie to przygodna na jedną noc, że połączy ich zdecydowanie coś więcej.

      Co do braku czasu doskonale Cię rozumiem - nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Nauczyciele są bezlitności i dochodzi jeszcze fakt, że zostały tylko jakieś ponad dwa tygodnie i nikt już nie ma siły ani ochoty na naukę, nie ma tej motywacji, wyjątkowo ciężko jest przebrnąć przez te ostatnie tygodnie ale... Damy radę, prawda? W końcu to już naprawdę niedługo, patrz, powtarzam Ci to chyba od kwietnia i w końcu prawie się doczekałam, mamy czerwiec! xD
      Rozdział mi się osobiście bardzo podobał i nie wiem co Ty od niego chcesz, naprawdę xD Fragment z Cami i Maxim taki... hmm, po prostu uroczy, pokazuje że jest gdzieś na świecie jeszcze prawdziwa, szczera, oddana przyjaźń, u Naty tyle emocji, tyle bólu, jednak niestety takie jest życie. I Fedemiła to wiadomo, o nich nie muszę dużo mówić <3
      Parta na Twoim drugim blogu skomentuję już jutro, dobrze?
      Na razie padam z nóg i chyba naprawdę powinnam iść już spać, mimo że jutro mam mam wolne to jednak i tak czuję się padnięta, szkoła zostawia trwały ślad na psychice jednak xD
      I mam nadzieję że niebawem uda nam się dokonczyć tego parta, jak w szkole zrobi się trochę luźniej i jak uda nam się zgrać na gadu, w końcu coś tam już mamy, jakoś to będzie! <3
      Kocham Cię! <3

      Usuń
    3. To najdłuższy komentarz w historii tego bloga, kochanie <3
      Dziękuję ;)
      A z partem nam jakoś pójdzie, mi nawet nawet idzie xD
      Kocham cię <333

      Usuń
  12. Dzień spóznienia !
    No, ale na prymicje musiałam iść i powiem, że było super :D
    No ale wracając do rozdziału ^^
    Świetny, boski !
    No no Fedemiła coraz bliżej będzie :)
    Lu chce zapomnieć o tym, że jej siostra może niedługo zniknąć z jej życia ;(
    I ta Naty, tnie się szkoda takiej dziewczyny !
    Viola chce jej jakoś pomóc stara się, a ona co ? A on się do niej tak chamsko odzywa !
    I na koniec Cami i Maxi :)
    Nie wiem czemu na końcu, ale jakoś tak wyszło mimo to, że w szkole mi już opowiedziałaś ten rozdział to i tak mi się tak jakoś śmiać chciało z rycerza z czerwonym wiaderkiem na głowie i żółtą łopatką w ręce :D
    Tak fajnie wyglądają razem może zrobisz z nich parę, a może nie :D No nie ważne jeszcze raz rozdział cudowny :***
    Czekam na next'a !
    Kocham Cię <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leń śmierdzący, do szkoły w piątek nie poszedł, dzisiaj też, świnia :P Nie ma to jak osiem osób w klasie, szkołę oblegają pierwsze klasy xD Zajebiście było <3
      I se uważaj, bo ja cię znajdę za to, że zaproponowałaś żeby zeswatać Camilę i Maxiego. Ja ich nie kocham.
      I ciebie też nie xD
      Nie dziękuję głąbie ;)

      Usuń
    2. Hahaha ale śmieszne :D
      Ja to miałam prymicje i po tym wesele bez panny młodej !
      Wróciłam koło 23 a poszłam spać po północy i ty myślisz, że mi się chciało ?
      Ja wiem, że ty byś ich nie zeswatała :) Tylko tak chciałam zobaczyć co odpiszesz za dobrze cię znam żebym se pomyślała, że ty swojego męża byś z Cami złączyła :p
      Też Cię Kocham <333
      A i jeszcze jedno nie zgadniesz kto na tym weselu siedział jedno krzesło dalej ?

      Usuń
    3. Pff ja też poszłam spać po dwunastej, a wstałam o szóstej i co? :P
      Nie wiem, kto?

      Usuń
    4. Ja to tańczyłam cały czas albo z Piotrkiem (bratem) chodziłam po placu a ty se siedziałaś na łóżku !
      Nawet z dwoma księżami ! Jak oni fajnie się wygłupiali tacy młodzi :D
      No a koło mnie siedziała........................... SPASIA !!!

      Usuń
    5. Mówiłam ci, że się odmienia 'księżmi' idiotko :P
      Nie gadaj. Ej, czemu mnie ze sobą nie wzięłaś? ;(

      Usuń
    6. No dobra cicho literówka :D
      Mogłaś przyjść do Nicoli ;)

      Usuń
    7. Dwa kroki do niej mam, a ty nawet nie raczyłaś zadzwonić że tam jesteś ;p

      Usuń
    8. Ja ci już w szkole ile razy mówiłam, że to w Nicoli będzie :D

      Usuń
  13. Nie pisz, że rozdział jest denny ! Nikt tak nie myśli <3 Moim zdaniem zajebisty :3 Mam nadzieję, że wyrobisz się z tymi wszystkimi sprawdzianami i poprawami, bo chcę nowy rozdział jak najszybciej <3 Muszę przyznać, że wątki na twoim blogu są naprawdę zajebiste *.*

    P.S. Nie chcę ci tu spamować, ale dziś napisałam pierwszego One Shota w życiu i chciałabym poznać twoją opinię na jego temat ( o ile będziesz miała czas przeczytać ) ^.^ Link : http://tienes-lo-que-hay-que-tener-one-shots.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, Oleńko ♥
    wybacz, że wracam do Ciebie tak późno, ale mam teraz niezłe urwanie głowy, zarówno w szkole, jak i w domu. Zawirowań wiele, hihi. Ah, to teraz nieważne, wybacz. Ja i moje bezsensowne gadki, największa zmora ludzkości XD
    Kochanie, rozdział trzynasty ♥ Aj, aj... wydawałoby się, że wiesz, to trzynastka, powinna być pechowa, buuu, ale nie... ty całkowicie zmieniłaś znaczenie tej liczby. Tymże rozdziałem, a jak ♥ Był niesamowity, zresztą jak każdy poprzedni. I proszę Cię... nie waż się mówić, że to dno, bo inaczej pogadamy. Bluźnisz, kobieto XD
    Ale od czego zaczynamy? A no, Maxi i Camila - wspaniali przyjaciele. I nie wiem, co tam wymyśli twoja genialna główka, ale mam nadzieję, że tylko przyjaciele. Naprawdę, bo wiesz, Naxi i te sprawy ;D Ale dobra, miałam mówić o rozdziale. No więc (pomińmy, że nie zaczyna się zdania od "więc"), bardzo podoba mi się jak opisujesz przyjaźń naszej dwójki. Widać, że Camila może liczyć na Maxi'ego w każdej sytuacji. Chłopak nie brzydzi się nawet jej... stanem? ;D Ale nie, ona to jest po prostu genialna, żeby jeść takie rzeczy. Jezu XD I jeju, został przy niej, bo o to poprosiła, awww ♥
    Dalej, Natalka. Jeju, jak mi jej szkoda ;c Nie rozumiem dlaczego to robi... wiem, że może jej być ciężko, i po tak wielu latach zdążyła się przyzwyczaić, ale no nie... Przecież to może być groźna, a co najważniejsze, z każdym kolejnym cięciem, jest coraz ciężej przestać. Wpada się w to, coraz głębiej i głębiej. Ukrywa blizny. Ale one zawsze, i tak, tam będą, prawda? Widzę, że Violetta już wcześniej o tym wiedziała. Natalia mówi, że to w pewnym sensie jej wina. Dlaczego? Czyżby zaczęła to robić z powodu odrzucenia? A może z zazdrości o starszą siostrę? Z powodu zbyt dobitnych porównywań jej do innych osób? Nie wiem, ale naprawdę, Violetta nie powinna tak łatwo odpuszczać. Nic na siłę, okej, ale nie w takiej sytuacji. W końcu nasza Natalka i tak nie poprosi o pomoc, choćby bardzo jej potrzebowała...
    I na koniec, Fedemiłę. No nie powiem, ciekawe to było. Każde z nich po prostu potrzebuje odskoczni. On od nudnego życia, Ona od problemów. Czy znajdą ukojenie w tej krótkiej chwili? A co będzie potem? Czy Ludmiła znowu okaże się dla Federico kolejną naiwną? A może coś się zmieni... Kto wie ;>
    Olu! Nigdy nie mów, że rozdział był dnem... chyba nie wiesz, co mówisz. On był cudowny, zawsze będzie ♥ Przepraszam, że tak krótko... ;c Czekam z niecierpliwością na czternastkę, kocham mocno, i weny życzę,
    Edyta ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to było krótkie, to ja jestem święta ;
      Dziękuję, kocham cię <333

      Usuń
  15. Witaj ^^
    Przepraszam, że przychodzę do Ciebie tak późno, ale ostatnio mam strasznie mało czasu ;c
    Kochana.. rozdział był cudowny, magiczny.
    Wkładasz w pisanie całe swoje serce - to widać.
    Ja już kończę, przepraszam. Komentarz krótki, ale nie mam czasu na dłuższy ;_;
    Obiecuję, że przy następnym rozdziale się poprawie <3

    Nel

    OdpowiedzUsuń
  16. No ja mam nadzieje ze fede nie zostawi teraz lu! Fedemila <3 zycze weny i SUPER!!! Zaczelam dzisiaj i juz nie moge doczekac sie nexta :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę cię z nowej czytelniczki/nowego czytelnika ;)
      Dziękuję ;)

      Usuń
  17. Nie potrafie dużo pisać więc:
    Rozdział cudny ale wątek fedemiły najlepszy. Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń